Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Biały TIR

Tania, mała kawiarenka stoi na mej zwykłej drodze
Tam na kawę wpadam czasem, gdy znużony jestem srodze
Długa droga jest już za mną, a przede mną jeszcze tyle
Dobrze jest odpocząć, usiąść choć na krótką jedną chwilę
Kawa parzy, a więc z nudów się rozglądam po kafejce
W kącie ciemnym, nastrojowym młodzian jakiś cicho szepce
Tak niezgrabne komplementy, że aż by się uśmiał człowiek
Lecz czy wolno śmiać się z tego ? niech mądrzejszy ktoś odpowie
Kumpel taty wtem przechodzi, trzeba grzecznie się ukłonić
I dłoń swoją nieco drżącą wyrwać śpiesznie z jego dłoni
Dobry wieczór tak nieśmiałe i nieśmiała niema prośba
?Niech Pan Tacie nic nie mówi że nas tutaj dzisiaj spotkał
To mój chłopak, jest mi bliski , każde miłe słowo jego
Nie chce by ktokolwiek wiedział, że jest więcej niż kolegą?
Jest niewinność na jej twarzy trądzikiem wymalowana
Wtem spostrzegam, że jej buzia jest mi jakby trochę znana
Może tylko jest podobna? tamta była równie młoda
Ta co stała na odludziu na rozstajnych jakichś drogach
Całkiem wolno przejeżdżałem bo - wypadek czy blokada
Na poboczu stała ona smutna, zamyślona, blada
Żal mi się zrobiło wtedy tej dziewczyny jakże młodej
Zły makijaż słabo skrywał jej dziewczęcą wręcz urodę
Dym kawowy jak w collage?u złączył obie młode twarze
Co im wkrótce los przyniesie, co przyniesie los im w darze
Tej z kawiarni pannie pewnie zwykle się potoczy życie
Chłopak, narzeczony, mąż i dom o którym skrycie
Marzy, a nad domem gwiazda szczęścia wnet zaświeci
Słodka kołysanka dla snu spokojnego dzieci
No a Tobie panno która wciąż tak wiele z siebie dajesz
Dla tych marnych kilku groszy co za służbę swą dostajesz
Życzę żeby dnia pewnego rycerz młody tirem białym
Przystanął i do kabiny Cię zaprosił gestem śmiałym
Potem zabrał cię daleko hen, do domu gdzieś pod lasem
Gdzie cię nie zna nikt, nie spyta nikt o Twoje przeszłe czasy
Byś się stała tą co spełni rolę dawno wyznaczoną
Przez Boga ? Matką, opiekunką , najwierniejszą żoną
Ktoś mi może teraz powie, po co losem się przejmuję
Tych co same z własnej woli w takie bagno się pakują
Więc przypomnę im to dobrze znane z Biblii wydarzenie
Jak sam Jezus grzech odpuścił ciężki Marii Magdalenie
A my co tak bardzo chętnie kamień kary podnosimy
Przez różowe okulary patrzymy na własne winy
Chociaż szczęście ją omija, to jest przecież także człowiek
Czy więc wolno ją potępiać?... kto bez grzechu ? niech odpowie!

autor

yanzem

Dodano: 2004-07-05 06:43:47
Ten wiersz przeczytano 1141 razy
Oddanych głosów: 61
Rodzaj Rymowany Klimat Optymistyczny Tematyka Życie
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (2)

Zofia255 Zofia255

Ciekawe opowiadanie. Pozdrawiam

blondynka8 blondynka8

długaśny, ale z puentą, czytało się dobrze
edukacyjny charakter ma:)

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »