Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

darkmanka



Wracała przed północą ze śmietnika. Był listopad,
a właściwie już połowa października.
Wszystko się jej mieszało. Dzień wypłaty z dniem do którego zawsze jej brakowało,
kompletna apatia z trzema, czterema dniami owulacji, w których przejawiała niezwykłą nadaktywność, wstręt do jedzenia z niepohamowanym obżarstwem.
Pięćdziesiąt metrów, które dzieliły ją od domu, mogła pokonać w trzy minuty. Mogła,
lecz nagle zatrzymała się, rozejrzała wokół siebie
i zawróciła.
Otworzyła gwałtownie drzwi do śmietnika, dopływ powietrza doprowadził do gwałtownej
deflagracji. Czy jej zamiarem było spowodowanie backdraftu, tego niestety się nie dowiemy, przynajmniej nie w tej chwili.

Na OIOM – ie królowałaby cisza, gdyby nie techno respiratorów. Lekarz dyżurny stwierdził rozległe oparzenia VI stopnia. Rokowania... brak.
O trzeciej nad ranem, pielęgniarka zastaje puste łóżko. Postawiony na nogi personel szpitala
zaprzestaje poszukiwań o 4:35. O godzinie 5:00, pacjentka zostaje uznana za zbiega.
O godzinie 6:00 technik Scotland Yardu sporządza portret pamięciowy niedoszłej denatki.
7:10 – telewizyjny news o zdarzeniu.

Jadwiga, siedziała w kolektorze kanału burzowego – rozmyślając.
Wkurzał ją do granic, ten niezamierzony, permanentny peeling, co do niego miała
zupełnie inne plany. Rwący potok deszczówki przyjemnie chłodził nadpalone kości,
lecz nie one były teraz dla niej największym zmartwieniem. Była całkowicie pozbawiona
bielizny, a nie lubiła się obnażać, przynajmniej publicznie.
Zdecydowała się iść z nurtem płynącej wody. Wybranie przeciwnego kierunku wydawało jej się zwyczajnie zbyt forsowne. Kierowała nią intuicja.
- Jestem przecież kobietą z krwi i kości.
Ta ostatnia myśl nieco ją rozbawiła, więc przyspieszyła pełzanie.

Po dwugodzinnym pełzo-spływie siecią kanałów, pokonaniu szeregu: studni kanalizacyjnych, przepustów, dwóch osadników z separatorami, minięciu w zawrotnym tempie zasuw zwrotnych,
znalazła się u wylotu kanału prowadzącego wprost do rzeki.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, nie był zabezpieczony kratą. Była wolna.
Dotarcie na przyległe ogródki działkowe zajęło
jej chwilę. Pozostało jedynie zrealizować kolejną część planu.




excudit
lonsdaleit






14:37 Środa, 16 października 2016 - ...

autor

lonsdaleit

Dodano: 2016-11-16 14:37:00
Ten wiersz przeczytano 553 razy
Oddanych głosów: 13
Rodzaj Bez rymów Klimat Obojętny Tematyka Życie
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (11)

AMOR1988 AMOR1988

Czekam na kontynuację to jest mega genialne i niezły
początek jakieś powieści z wyraźnym dreszczykiem
emocji.

użytkownik usunięty użytkownik usunięty

Teraz przeczytałam, chociaż zaczęłam wczoraj. Mimo
ucieczki i tak nie spałam :)

Halina53 Halina53

Wciąga, gdy zaczniesz czytać...i ten marsz w kanałach
kobiety po wypadku...a to tylko część planu i to
końcowe excudit lonsdaleit...pozdrawiam serdecznie

Elena Bo Elena Bo

ciekawie- dla mnie to fantastyka. Dobrze napisane.

/"nadpalone kości"- jesteś pewien? :)/

lonsdaleit lonsdaleit

re: grusz-ela
Masz rację, ale bardziej zainteresowana,
była Jadzia. ;)))

andreas andreas

Tekścik wielce oryginalny.Ja w każdym razie z
ciekawością i bardzo przychylnie.

nea nea

wiele jest takich przypadków
kiedy pacjent wychodzi
a nikt nie wie dokąd
jak też złodziei nie brakuje
lecz sie widzi jak słuzba zdrowia
szaleje w:)

grusz-ela grusz-ela

Chyba o backDraft ci chodziło:)
Cóż za piekielnie ognista proza :)

anna anna

zaciekawiłaś mnie- czekam na ciąg dalszy

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »