Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

E, tam, to się wykasuje!

[odcinek znaleziony na samym dnie szuflady]


-To jest ten bubek, co cię puścił kantem, córeczko, w zeszłym roku? – zapytał się bezceremonialnie ojciec, gruby, potężny Cygan, trzymający fajkę w dłoni. – To ten, co już raz cię wystawił do wiatru?
Danielle zakryła rękami twarz i łkała. Najwyraźniej nie spodziewała się takiego obrotu sprawy i ataku na mnie.
-Tato, nie mów tak, proszę. Ja chcę z nim żyć i proszę was, ciebie i mamę, o akceptację dla związku małżeńskiego, który mnie uszczęśliwi!
-Skąd wiesz, że bubek, który już raz cię wystawił do wiatru, nie zrobi tego jeszcze raz? Za rok, półtora albo za dwa miesiące? My, Cyganie, mamy proste prawa i jeśli ktoś stracił nasze zaufanie, to je stracił i musi zabiegać o nie od nowa.
Stałem nieporuszony, wyjątkowo spokojny i opanowany. Ten kubeł zimnych pomyj przyjąłem na siebie ze względu na moją miłość do Danielle i jej do mnie.
-Skąd wiesz, że ten bubek cię uszczęśliwi? Czy ty już z nim spałaś, córko? Czy straciłaś z nim honor, a jeśli on nie dotrzyma słowa, to zostałaś nadgryziona i odłożona na bok, jak jabłko na bazarze?
Danielle wciąż płakała. Matka nachyliła się do ucha męża i coś mu szeptała. Ten kiwał głową i w końcu podniósł wzrok na córkę, a potem na mnie.
-D’accord (*), Danielle. Weź go sobie, tego swojego łebka na męża, a jak cię znowu wystawi do wiatru, to będzie miał bezpośrednio ze mną do czynienia. Chodźcie tutaj oboje.
Podeszliśmy, po drodze chwyciłem jej dłoń. Stanęliśmy, Danielle ze spuszczonym wzrokiem, ja bez mrugnięcia okiem patrzący na mojego przyszłego, oryginalnego teścia.
-Jestem prostym człowiekiem i prowadzę prosty, uczciwy biznes budowlany. Wszystko, co mam, zarobiłem samemu i potrafię się tym podzielić także z wami, moją kochaną córką Danielle, uczciwą i porządną kobietą, która wybrała ciebie sobie na męża. Nie mam pojęcia dlaczego, ale wybrała. Za namową jej matki mogę się zgodzić na wasze małżeństwo. Kiedy chcecie mieć wesele?
-W ostatnią sobotę stycznia, jeśli pan pozwoli – po raz pierwszy się odezwałem, spokojnym i opanowanym głosem.
Danielle spojrzała na mnie zdziwiona:
-Jean, na pewno wtedy? – zapytała.
-Tak, bo ten straszny twój tatuś jest gotów wsadzić mnie do piwnicy i zamknąć ze swoimi szczurami, więc trzeba się pobrać jak najwcześniej to możliwe.
Patrzyłem na twarz ojca, myśląc, ze wybuchnie ze złości. On jednak odpowiedział spokojnie:
-Dobrze powiedziałeś, chłopcze, jesteś niemal już zaakceptowany. Umiesz czytać i pisać? – zapytał dziwacznie.
Kiwnąłem głową, bo nie wiedziałem o co chodzi.
-Tu masz do podpisania swoje zobowiązanie wobec mojej córki oraz intercyzę małżeńską. Wszystko, proszę, uważnie przeczytaj i podpisz. Wtedy będzie sprawa szła dalej, być może do pomyślnego zakończenia. Zrozumiałeś, bubku?
-Merde (**), nie jestem żadnym bubkiem! Człowieku, jestem narzeczonym twojej córki, z którą będziemy mieli, jak Bóg pozwoli, twoje wnuki. Możesz być ich dziadkiem i moim teściem, albo nie będziesz żadnym dziadkiem, za to moim wrogiem. Zrozumiałeś, stary pierdoło?
-Straż! – wrzasnął mój straszny, przyszły teść – Straż! Brać go! Zamknąć go natychmiast!
Złapałem za rękę Danielle i zacząłem z nią uciekać, najpierw przez salon, potem na dół po schodach, potem pędem do brzegu jeziora czy morza, trudno powiedzieć. Wyrzuciłem z motorówki Bolka i Lolka i wskoczyliśmy oboje do środka.
Błyskawicznie włączyłem motor i zacząłem wrzeszczeć: „Naprzóóód! Naprzóóód!”

Obudziło mnie szarpanie za ramię. Otworzyłem oczy, a ona głaskała mnie po twarzy:
-Janku, co się stało? Co ci się śniło, kochany?
-Och, Danielle, przytul mnie, bo zwariuję.
Zacząłem się śmiać z twarzą wtuloną do poduszki, a ona najpierw wciąż mnie głaskała i całowała, a potem śmiała się serdecznie razem ze mną.
-Ciekawa jestem, co ci się śniło, kochany. Chyba nic takiego strasznego, skoro się śmiejesz.

(*) D’accord - (franc.) zgoda, okey (**) Merde - (franc.) gówno; także przekleństwo typu "cholera"

Dodano: 2017-05-22 13:07:07
Ten wiersz przeczytano 500 razy
Oddanych głosów: 6
Rodzaj Nieregularny Klimat Mroczny Tematyka Na dzień dobry
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (20)

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Amor
Skoro oboje się śmiali, to chyba był to tylko sen.
Dziękuje i pozdrawiam.

AMOR1988 AMOR1988

A piesek to czyta o marda ogonkiem:). Zabawny w
gruncie rzeczy okazał się ten sen.

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Turkusowa Anna
"Przeczytałam z przyjemnością"
Twoja opinia, Anno, przeważyła i w takim razie nie
usuwam tego pastiszowego odcinka, którego
najprawdopodobniej nie będzie w końcowej wersji
powieści.
Dziękuje za wizytę, komentarz i pozdrawiam.

Turkusowa Anna Turkusowa Anna

Przeczytałam z przyjemnością... Sny bywają równie
ciekawe jak życie :)

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Halina
To wszystko co wiemy, pochodzi ze wspomnień Janka,
czasami szczerych aż do bólu. Ważne jest, żeby miłość
zwyciężyła. Zobaczymy, jak tutaj będzie.
Dziękuje za wizytę, komentarz i pozdrawiam.

Halina53 Halina53

Co ta Danielle przechodzi...życie to same przygody i
doświadczenia...fajnie się czyta...pozdrawiam

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Ten sen jednak nie wystąpi w powieści, bo może by się
ktoś mógł obrazić ("gruby, potężny Cygan" - brzmi
trochę niepolitycznie).
Już jeden sen był, na razie wystarczy.
Natomiast tekścik o ślicznej Danielle, jak układa
tekst piosenki dla ukochanego Janka, będzie chyba w
odc. 22 i tak już pozostawię.
Dziękuję i Pozdrawiam.

promienSlonca promienSlonca

Sen Janka, byl, na medal:), nie kasuj, prosze.
Czekam wiec, na Danielle.
Pozdrawiam Januszu.

waldi1 waldi1

to dobrze .. że to był tylko sen więc i ja się
uśmiechnę ..

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Promień Słońca
To jest taki mój mały żart, a widzę, że chcecie, żebym
zostawił? To mam zgryz, bo w kolejce jest fajna
reklamówka o ślicznej Danielle. Chciałem teraz
zastąpić nią ten pastisz o śnie Janka. Chyba, że jutro
wstawię to o Danielle, mojej ulubionej bohaterce.
Pozdrawiam.

promienSlonca promienSlonca

Swietny odcinek.
Pozdrawiam serdecznie.

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Jesion
Chyba nie zostawię, dam inną reklamę :) Już za chwilę.

jesion jesion

Zostaw
lubię takie reklamy(:

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Jesion
Wiem, że nie teges; wieczorem to zniknie (może wejdzie
za to następny, prawdziwy odcinek 18).
Pozdrawiam.

Janusz Krzysztof Janusz Krzysztof

Szara mgła
Wczoraj śpiewałem "Dziś prawdziwych Cyganów już nie
ma", na pewnych urodzinach. Podobnie nieźle mi to
wyszło, chociaż nie znając słów głównie używałem
czegoś w rodzaju "lalalalala".

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »