Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

FELIETONIK z SZUFLADY - zostać...

PROZA





Pewnego lutowego, sobotniego poranka piję sobie kawę, popatrując w ekran telewizora.
A na żółtym pasku na dole ekranu leci informacja o stronie internetowej Byłe Żony. Toż to ja! Była żona! Natychmiast zalogowałam się. Wysłałam własną historię. Odezwała się do mnie właścicielka - moja imienniczka. Na spotkaniu w kawiarni Rabarbar wymieniłyśmy się wizytówkami. Pogadałyśmy potem przez telefon. O sobie nawzajem. O dzieciach. O jej działalności na Byłych. O moim pisaniu również.
Ewa, słuchając mojej opowieści o perypetiach małżeńskich, rozwodzie, i że czuję się teraz szczęśliwa i spełniam swoje marzenia, zapytała, czy nie chciałabym opowiedzieć tego wszystkiego przed kamerami TV. Dla pokrzepienia serc Byłych Żon. Nie wahałam się ani chwili. No, może przez malutką chwileczkę. Powód - o ile w realu można patrzeć na mnie bez dużego wstrętu, to w oku kamery jestem piękna inaczej (o czym już chyba wspomniałam). Ale pro publico bono...

Co mi tam! Wchodzę w to!

I w taki oto sposób poznałam czym jest praca na planie filmowym. W roli głównej. Szczęście, że myśl o zostaniu aktorką nigdy nie przyszła mi do głowy. Mogło dojść do mordu i świat mógłby stracić jednego z naszych znakomitych reżyserów, gdyby akurat jego wzrok spoczął na mnie. A ja skończyłabym w więzieniu, co - zważywszy na moją przeszłość matrymonialną - wychodzi na to samo:))

Jeden dzień z życia panny z odzysku na własne życzenie, spełniającej swoje marzenia.

Yoga na Foksal. Obok Krystyna - moja przyjaciółka od pradziejów. Zgodziła się wspierać mnie dzielnie. Dresik. Mata. Pod okiem instruktora zapanowałam nad własnym ciałem. Robię to od ponad czterech lat. Cudowne uczucie skupienia się na sobie. Odizolowanie. Cisza. Spokój.

No i wtedy zobaczyłam kamerę! Z bliska! Ja leżę, a ona mnie widzi! Łazi po moim niedoskonałym, dalekim od ideału size 34, cielsku i rejestruje! Od głowy do paznokci u nóg. Renowacja twarzoszyi, dłoni i stóp czeka mnie dopiero w przyszłym tygodniu, więc te rejony są lekko znieświeżone. A operator skupił się właśnie na moich kończynach, dalekich od przyszłotygodniowych doskonałości. Sama tego chciałaś, babo bezrozumna! A on kręci mnie dalej. Wszystko z lewej strony. A ja mam lepszy prawy profil! Dłuższe z tej strony włosy zakrywają niemal połowę twarzy. I o to chodzi. Żeby zakrywały! Mężczyzna tego nie zrozumie. Żaden! Machnęłam na to ręką i skupiłam się wyłącznie na asanach.

Wsparta zbrojnym ramieniem przyjaźni Krystyny, poddałam się dalszej obróbce. Pod czujnym okiem kamery robiłam to, co zwykle robię w poniedziałki i piątki. Mały barek na tyłach Nowego Światu. Takie babskie gadanie. Zwykłe, gdy było zwykłe. Naturalne, gdy było naturalne. Ale teraz? Kamera! Oślepiające światło reflektora!
Goście przy sąsiednim stoliku nadstawiają ucha. Francuz i Polak. Tylko ten drugi ma pojęcie o czym rozmawiamy. Urocza kelnereczka niepokoi się, czy ładnie wygląda.
I wiecie co? Poszło!

To prawda, że kobiety potrafią robić kilka rzeczy jednocześnie.
A szczególnie, gdy w grę wchodzi gadanie. Jemy i gadamy. Idziemy i gadamy. Do zadyszki. Gotujemy i gadamy przez telefon. Przesuwamy gary, odcedzamy makaron, a telefon przyciśnięty ramieniem do ucha.
I pełna kontrola nad wszystkim. A ja to gadam nawet do siebie. Czasami. I na szczęście, nie na ulicy.

Co prawda, garów nie przesuwałyśmy. Jadłyśmy nasze ulubione pierogi z jagodami. Piłyśmy zieloną herbatę. Jak zwykle. I gadałyśmy. Też, jak zwykle. O wszystkim i o niczym. Bez przygotowania. Naturszczyki takie. Naturszczyce właściwie. Lekko stresowały mnie chwile, gdy reporterka Hania przerywała - stop, jeszcze raz od tej kwestii proszę. O, matko kochana! A skąd ja mam wiedzieć, co mówiłam kilka minut temu?! Przecież nie leciałam wyuczonym tekstem! Znowu machnęłam ręką. A co mi tam! I tak wytną 90%. Przecież to TV.

Spacer Nowym Światem. Kupowanie tulipanów. Na chodnikach zwały brudnawego śniegu. Chłodne, zimowe słońce. Wszystko znajome. Niemal codzienne. Robię to, co zwykle. Nic nowego. Nic, czego musiałabym się się uczyć. Gram siebie? Nie. Jestem sobą. Chociaż... normalnie nie latam w te i nazad po chodniku, na odcinku stu metrów. Przechodnie uśmiechają się. Lub przechodzą na drugą stronę ulicy. Zadżumione jesteśmy, czy cóś? Nie. To kamera odstrasza. Nielicznych. Reszta ma parcie na szkło.
Za oknem restauracji sympatyczni kelnerzy, tak gdzieś od trzeciego dubla, zaczynają się uśmiechać. I podnosić kciuki.

Krystyna pojechała do siebie. A ekipa i ja do mnie. Jeszcze dwie godzinki. Udzielam regularnego wywiadu. Siedzę przy laptopie. Piszę. Piję kawę. Nawet pan kamerzysta uśmiechnął się. Króciutko. Pierwszy raz od kilku godzin. Ponownie uświadamiam sobie, że to naprawdę moja codzienność. Poza udzielaniem wywiadu. Udawanym pisaniem.
I piciem kawusi z pustej filiżanki.

Przeczytałam to, co napisałam.
Zmieniam zdanie. Zgadzam się. Mogę być aktorką.
Zgodnie z nowym spojrzeniem na życie.
Lepiej późno niż później.
Albo wcale ;))


/luty, chyba 2011/

cdn.



EM

autor

e.jot

Dodano: 2020-01-12 09:36:42
Ten wiersz przeczytano 381 razy
Oddanych głosów: 18
Rodzaj Wolny Klimat Wesoły Tematyka Na dzień dobry
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (33)

e.jot e.jot

AMORZE - cieszą mnie Twoje odwiedziny :-)

AMOR1988 AMOR1988

Zanurzam się w twojej prozie I tak to u ciebie
goszcze.

e.jot e.jot

Aniu, Grażyno
dziękuję i życzę pogodnego dnia :-)

Turkusowa Anna Turkusowa Anna

Świetny tekst, w felietonach też doskonale się
odnajdujesz :)

wolnyduch wolnyduch

Dzięki za uśmiech, bardzo fajna proza :)
Dobrej nocy życzę Ewo.

e.jot e.jot

Zosiu,
dziękuję, że jesteś...
jutro zamieszczę 2. część i chyba znowu odpocznę
trochę dłużej :)

Zosiak Zosiak

Lubię Cię w takim wydaniu :)
Pozdrawiam, Ewi. Jutro poczytam zaległości.

e.jot e.jot

Promyku, dziękuję serdecznym uśmiechem:-)

e.jot e.jot

errata: /wygładzonych/ tekstów

promienSlonca promienSlonca

Witaj Ewo.
Wspaniały felieton!
Czytałam z przyjemnością i uśmiechem.
Pozdrawiam serdecznie.;)

e.jot e.jot

Zetbeko,
cieszę się, że zajrzałeś do mnie i z Twojej pozytywnej
opinii tekstu. Sądzę, że moje bycie kobietą nie ma tu
nic do rzeczy.
Dziękuję również za sugestię poprawek. Wybacz, ale nie
skorzystam. Dlaczego? Bo nie lubię wygłaconych,
ugłaskanych tekstów, a jak już wiesz - z zasadami
jestem na bakier. Piszę tak od lat, i jest to mój
charakterystyczny styl.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam:)
PS Pierwsze opowiadanie (science fiction) napisałam w
podstawówce czyli w ubiegłym wieku :-)))))

zetbeka zetbeka

Uśmiechnąłem się. :) Dlaczego? Gdyż sam piszę czasem
żartobliwe teksty prozą, a lubi się to, co się lubi.
Ten jest dobrze napisany, do tego z pozycji kobiety,
co jest dla mnie nowym doświadczeniem. Na plus :)

Moje drobne sugestie:
*przez telefony - przez telefon
* i że czuję się teraz szczęśliwa i spełniam swoje
marzenia - a teraz czuję się szczęśliwa i spełniam
swoje marzenia (aby pozbyć się jednego spójnika "i"
zbyt blisko siebie)
*się uśmiechać. I podnosić kciuki. - się uśmiechać i
podnoszą kciuki (z zasady nie rozpoczyna się zdania w
narracji od: "I, A, Więc, No więc" (w wypowiedzi
oczywiście można).
*do siebie. A ekipa - do siebie, a ekipa (jw. "A")

e.jot e.jot

Fluidzie,
dziękuję krótkim, sportowym uśmiechem za Twój uśmiech
podczas czytania :-)

e.jot e.jot

Kobalcie - dziękuję :-)

fluid fluid

zostawiam tylko krotkie - czytalem i sie usmiechalem
:)

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »