Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Kolejny który...

Ciepłe promienie letniego słońca ogrzewają moje blade oblicze.
Lato tętni pełnią życia i kolorów.
Lecz ja widzę tylko spadające liście z drzew, wszystko jest szare i smutne niczym moje życie.
Jeszcze przed chwilą zenitujące słońce, chowa się już za choryzont.
Gaśnie ostatnia iskierka w moim sercu.
Stoję przy torach i czekam na azylum dla mojej duszy.
Sprowadziła mnie tu zima która opanowała moją duszę.
Wszystkie uczucia utonęły pod grubą warstwą ołowianego śniegu.
Jestem już tylko marionetką w rękach Królowej Lodu.

Patrzę wzdłuż torów... coś nadciąga...
coś obleczonego mrokiem nocy.
Widzę karocę zbudowaną z ludzkich łez, ciągniętą przez trzy konie.
Pierwszy jest oblany smołą, pali mnie niemiłosiernie ognistym spojrzeniem.
Drugi szary i bez wyrazu, niczym wysłannik Zimy.
Trzeci to świetlisty błysk, na którego widok słońce topi śniegi.
Na koźle siedzi mroczna postać, na jej głowie srebrna korona ozdobiona smutkiem i strachem.
Karoca zatrzymuje się dwa kroki przede mną.
Postać wyciąga do mnie rękę uzbrojoną w szpony.
Woła mnie delikatnie, przyciąga ku sobie...
Zdaję sobie sprawę że to właśnie na niego czekałem.
To jest mój "Wybawiciel".

Próbuję zrobić krok w jego stronę, lecz nie mogę.
Ostatnie promienie słońca rażą me oczy i nie pozwalają iśc.
Lecz światło szybko ginie, znika pod naporem mroku sprowadzonego przez "Wybawiciela", który woła mnie coraz mocniej, coraz głosniej...
Jego głos zamienia się w straszliwy gwizd, nie wytrzymam tego dłużej...
Stawiam dwa kroki, wyciągam ku niemu rękę niczym ofiara szukająca pomocy a on ją łapie i miażdży w uścisku.
Teraz widzę jego twarz.
Stoję zszokowany, widzę siebie z perfidnym uśmiechem na twarzy.
Słyszę jak zgrzyta zębami, coraz głośniej i głośniej.
Ahhh... nie tego chciałem, puść mnie.
A on odziwo znika tak, jak wszystko co było szczęśliwe w moim życiu... błyskawicznie.
Stoję na torach oszołomiony.
Z lewej strony słyszę jakiś chałas.
Odwracam się.
Ostatnie co widzę to zmierzająca w moją stronę szydercza maska lustrzanego odbicia...

Dodano: 2006-06-17 10:49:14
Ten wiersz przeczytano 280 razy
Oddanych głosów: 8
Rodzaj Biały Klimat Pesymistyczny Tematyka Życie
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (0)

Jeszcze nie skomentowano tego wiersza.

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

anna


więcej »