Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Pół-imieniny /proza/





Pół! Chociaż pół nie jego słowa
niech usłyszą ściany;
wtedy deszcz zacznie w końcu
grać - nie improwizować jak dziś:
bębnieniem o blaszany parapet;
drapaniem jak pazurem zmokłej kury,
wyciem w bólu zwierza targanego wiatrem.

Już dawno przestał palić.
Nie wyjmie papierosa z papierośnicy.
Leży zapomniana w którejś szufladzie.
Zawsze przekładał je z paczki.
Powoli, bezmyślnie,
jednego po drugim. Do ostatniego.
Pustego opakowania nie zgniatał.
Przyginał powierzchnie równo,
składał, składał, składał.
Nie podnosił się z fotela,
żeby od razu wyrzucić
świeżo stworzoną kostkę zapomnienia.
Kładł obok jeszcze pełnego
kieliszka z  koniakiem
wciąż trudnym do zdobycia.
Tylko ta lampka zawsze z nim.

Nie mogąc zająć rąk,
pozwolił myślom na premedytację;
ocenę tego, co ze sobą zrobił.
W jego życiu
wszystko miało być najlepsze.
Tak jak ten koniak i markowe dżinsy.
Kobiety… nie musiał szukać;
pojawiały się w każdej chwili,
w której pomyślał, że…
Nie miał czasu na zastanawianie
która zgrabniejsza, ładniejsza.
Pachniały wszystkie.

Wielu mówiło, że trzeba sprawdzić
urodę ślicznotki wtedy, gdy kąpiel
zmyje z twarzy wszystkie pudry i szminki.
Parskał tylko, poruszał
nozdrzami rasowego konia,
wyżej podnosił głowę.
Twierdził, że ma oko - raz spojrzy i wie.
Tym samym okiem mógłby
zobaczyć tamtą. Przyzwyczajony
do mocno zaznaczonych ust - tej,
niczym nie podkreślonej,
prawie nie zauważał. Nawet wtedy, gdy…

Łapał się na tym, że kiedy ta dziewczyna
mówi, to on słucha nie tak,
jak mu się wydawało, że chciałby.
Jej słowa wyciszały. Gwarantowały spokój
za którym tęsknił, o którego istnieniu
wcześniej nie wiedział.
Ten stan najczęściej przerywał telefon.
Umawiał się z kolejną piękną na wieczór.
Do rana.

Ożenił się pewnego dnia.
Rozwiódł też pewnego.
Później jeszcze raz to zrobił.
Dziś nie wie, dlaczego?
Nie ominął go zawał.
Większość mężczyzn, którzy tak jak on,
na za długo wychodzili wieczorami z domu,
przeszło przez ten strach - że ból,
który zacisnął pierś, pali - już nie odpuści.
Od tego zdarzenia nie mógł
żyć jak żył, tyle pracować. Został sam.
Wolno mu zażywać spokoju.
Z lampką koniaku ogrzewanego
wciąż ciepłą, swoją dłonią.

Nie widzi sensu w odszukaniu tamtej
która, kiedy mówiła, dotykała
delikatnym spokojem, harmonią życia.
Już dawno jest babcią.
Przecież i on jest dziadkiem.
Dziś wie, że potrafiłby kochać to,
co w sobie miała. Nostalgię
głęboko skrywaną w oczach
i przekonanie, że on jej nie widzi.
Za prosta była. Nawet wtedy,
kiedy patrząc uważnie w lustro, próbowała
wydobyć uśmiech taki, jakim jego wabiły tamte.

Mógł mieć starość we dwoje.
Nie wiedział, że na taką radość
trzeba całe życie pracować.
Chwilami nawet wyrzec się siebie.
Kieliszek jeszcze nie był pusty.
Odstawił go. Deszcz wciąż padał; grzmiało,
błyskawice co kilka sekund zaczęły łamać
czarne do tej pory niebo.

Rozwarł palce dłoni
podniesionych bliżej oczu.
Patrzył, którędy przeciekło mu życie.
Kiedyś nawet nie potrafił
powiedzieć – puszysta.
Z przeogromną satysfakcją, najzłośliwszym
z możliwych uśmiechem mówił – baleronina.
Wie, że i dziś nie jest szczupła.
To dlaczego tylko jej teraz brak?

Twoje zdrowie... podniósł kieliszek.
Wczoraj miała imieniny.




06.09

autor

Onajeszcze

Dodano: 2020-06-03 08:16:42
Ten wiersz przeczytano 269 razy
Oddanych głosów: 8
Rodzaj Wolny Klimat Melancholijny Tematyka Miłość
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (8)

Turkusowa Anna Turkusowa Anna

Czasem goniąc za pozornym szczęściem depczemy to
prawdziwe...
Doskonała proza poetycka Alinko

Onajeszcze Onajeszcze


I tak...
dziękuję, bo razem inaczej,
mniej dotkliwie.
Przytulonego dnia.

krzemanka krzemanka

Jak zawsze świetnie się czyta Twoją poetycką prozę.
Tym razem o samotności, niejako na własne życzenie.
Miłego czwartku Alino:)

Marek Żak Marek Żak

Ciekawy tekst, ale młodzi faceci nie poszukują w
kobiecie spokoju, ani nostalgii, więc jego,
testosteronowego młodzieńca, wybory były następstwem
tego, czego poszukiwał wtedy. Z czasem to się
zmieniło, bo zmieniły się priorytety a i testosteronu
ubyło. Pozdrawiam.

jazkółka jazkółka

Alinko :) Pamiętam ten Tekst, to chyba mój ulubiony :)
W niuansach pokazałaś marazm i samotność, beznadzieję
i pustkę po życiu-nieżyciu człowieka, który zapomniał,
że
żyć - to nie to samo, co - przepraszam za określenie -
"wyżyć się". Ta szklanka z alkoholem, ten fotel, to
natrętne składanie w kostkę opakowań - wszystko po to,
by zabić ciszę, zapomnieć o przytłaczającej
samotności.
I gdzieś - ona, ciągle w pamięci...
Czytam, zanurzam się w tekst i odpoczywam, czytając.
:) Dziękuję. :)
Ciepło przytulam, Alinko, do potem! :)

użytkownik usunięty użytkownik usunięty

Witaj, Alinko :-)

Kolejna porcja znakomitej prozy. Prozy niezwykłej,
choć opowiada przecież o zwykłym... Ale do tego trzeba
mieć dar - jak TY :-)

Tak często w życiu bywa, jak w Twoim Tekście, że
zdajemy sobie po niewczasie sprawę z tego, jak wiele
straciliśmy przez zaniedbanie, pychę, pogardę, głupotę
itd... I tego nie można nadrobić, tak jak nie można
cofnąć czasu...

I prawda, że na tę starość we dwoje trzeba pracować
całe życie, chociaż... :-) :-) Ja też ożeniłem się
pewnego dnia i pewnego rozwiodłem... I bardzo się
cieszę... :-)

Wspaniała proza, jak zawsze, Alinko :-)

Pozdrawiam ciepło :-)

jastrz jastrz

...palić się nie nauczę - nie po to rzucałem. Ale może
od czasu do czasu kieliszek koniaku...

anna anna

- taka niepozorna, niezauważalna, a jednak utkwiła na
zawsze w sercu i powraca w myślach...

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »