Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

PORANEK w SĄDZIE

PROZA (w pewnym sensie - dialog)





- Baśka, mówię ci, co ja ostatnio widziałam...

- Gdzie? No, w Sądzie Rodzinnym. A tak jakoś mnie tam poniosło. I wlazłam na sprawę rozwodową. Jak się nazywa ten, co składa pozew? O, dobrze mówisz. Powód. A tu akurat powódka. Kobitka koło trzydziestki. Ładna, wygadana. A ten jej chłop! Pożal się Boże, wymoczek taki więcej. Cyprysik. Albo… no, jakie jeszcze drzewko jest takie smukłe? Nie wiesz. Szkoda. W każdym bądź razie chudzina straszna, tyle, że wysoki. Acha, powódka chciała z jego winy.

- Ale ty mądra jesteś, Baśka! Tak, z orzeczeniem winy pozwanego. Tyle, że on się nie zgodził i wywalił pismo do sądu, że ma być z jej winy, tylko nie podał powodów. Tego dnia zeznawali jej świadkowie i…

- Jaki powód podała? Jak to, jaki? Gad wyprowadził się z domu i zamieszkał u kochanki, koleżanki z pracy...

- Oj, Baśka – gad to ten mąż. Nie, nie wymówiła ani razu jego imienia. Mówiła o nim – gad. Podsłuchałam przed rozprawą. Na korytarzu. A na kochankę mówiła sunia. I ja też, dla ułatwienia, bo nie pamiętam nazwisk, tak będę ich nazywała – gad i sunia. Oj, tam – nieelegancko. Baśka, jestem ciekawa, jak ty mówiłabyś? Dobrze, wiem że ty nie mówiłabyś tak, jak ta powódka, bo taka więcej delikatna jesteś… troszkę niedzisiejsza.
Po zeznaniach jej brata i koleżanki…

- Baśka, nie przerywaj, nie suni brat i koleżanka, tylko tej… no, jak jej tam – powódki.

- Tak, dziecko jest. Córeczka. Cztery latka ma. Słuchaj, teraz to się dopiero zadziało! Wezwano sunię, która wyglądała, jak z obrazka. Blondi, z falami włosów na ramionkach, symboliczne oczka, kaczy dziób w miejscu ust, nogi do samej szyi, cycki szły przed nią pół metra, ale tyłek śladowy. Taki bardziej w zaniku. Na jej widok gad podniósł się, pobladł, otworzył gębę, jakby chciał coś powiedzieć, zamknął i usiadł. A powódka wstała i poprosiła sąd o zaprzysiężenie tego świadka. Baśka, sunię na świadka zgłosiła... słuchaj... powódka! Sąd się zdziwił okrutnie…

- Baśka, nie przerywaj, bo się pogubię w kolejności!
O czym to ja mówiłam… acha – sąd się zdziwił, że własnego świadka powódka chce zaprzysiąc, ale zgodził się. I dalej było coraz bardziej rozrywkowo…

- Oj, Basiunia, wiem, że rozwód to nie śmichy-chichy. Lecę dalej.
Sąd, który był kobitą, pyta sunię – jest pani spokrewniona z którąś ze stron?
Sunia – tak, jestem konkubiną i chcę odmówić składania zeznań.
Sąd na to, że to nie jest sprawa karna i świadek musi zeznawać.

- No, sama widzisz – tak sobie ta konkubina wykonkubinowała, hihihihi...
Sąd – jak długo jest pani konkubiną?
Sunia - od roku jesteśmy razem.
Sąd - skąd się znacie?
Sunia - razem pracujemy.
Sąd - jak się stało, że poznaliście się bliżej i kiedy to było?
Sunia - na imprezie integracyjnej, ale byliśmy tylko przyjaciółmi, on opowiadał mi o problemach w małżeństwie.

- Baśka, nie mogę szybciej opowiadać, ani skracać, bo wszystko jest ważne. Co mówisz? No dobra, nie będę mówiła sąd, tylko sędzina… i co jeszcze? Acha, dobra – konkubina, niech ci będzie.
Sędzina pyta dalej - a kiedy pierwszy raz umówiliście się na spotkanie, tak po pracy? Tak do kawiarni?
Su... konkubina mówi - nie pamiętam
Sędzina na to - pani nie pamięta? Takie rzeczy traktuje się jak rocznicę, zapisuje w kalendarzu i świętuje…
Fajna ta sędzina, co - Bacha? No widzisz…
W tym momencie wstaje powódka i mówi do su… do konkubiny – ja pani przypomnę i podaje datę...

- A nie wiem, skąd wiedziała. Baśka, widocznie miała swoje źródła, może wyszperała w jego esmesach?
Konkubina zaprzecza. Powódka pyta sąd, czy może zadawać pytania. Sąd się zgadza.
Powódka pyta - od kiedy mój mąż mieszka z panią?
Konkubina - od roku, najpierw wynajmował u kogoś pokój, ale namówiłam go, żeby ze mną zamieszkał, bo szkoda pieniędzy na wynajem, u mnie będzie taniej.
Powódka - czy każdemu koledze z pracy proponuje pani mieszkanie u siebie?
Konkubina zaprzecza.

- Basiunia, strasznie długo mówi się konkubina. Sunia jest krócej. Nie mogę? No, dobra, niech ci będzie.
Powódka - a dlaczego mojemu mężowi?
Konkubina - bo byliśmy przyjaciółmi.
Powódka pyta - skoro przyjaciel, dlaczego nie namawiała go pani na ratowanie małżeństwa?
Cisza. Konkubinę zamurowało.

- Co mówisz? Pytanie za trudne? Baśka, rozwijasz się... Lecę dalej...
Powódka drąży temat - czy pani praca wymaga kontaktowania się z moim mężem po godzinach pracy?
Nadal brak odpowiedzi.
Baśka, wtedy wstaje gad, znaczy mąż, i mówi do sędziny, że to złe pytanie jest.

- No, mówię ci, ja też zamarłam. Ale pani sędzina, niespotykanie spokojna kobieta, mówi - przeciwnie, dobre pytanie.
Na to powódka - zadam je inaczej. Po co pani dzwoniła do mojego męża, jak byliśmy całą rodziną na wczasach w górach?
Gad-mąż wstaje i krzyczy - nie ma dowodów!
Na co żona-powódka, druga niespotykanie spokojna kobieta na tej sali - ależ są bilingi!
I macha kartką w powietrzu.
Konkubina wystraszona. Zaczyna się trząść, przestępować z nogi na nogę.

- Bacha, no mnie też troszkę zrobiło się jej żal. Szczególnie, że zaczęła wyglądać, jak zmoknięty kaczorek. A wszystko przez tego… dobrze, Baśka, nie będę się wyrażać! Jestem ciekawa, co naprawdę było na tej kartce...

Powódka znowu pyta, podnosząc troszkę głos – co i po co pisała pani do męża, jak byliśmy na urlopie?
Konkubina na to cichutko – odpisywałam na jego esemesy.
Tu sędzina nagle się ożywiła – jakiej treści były te esemesy?
Konkubina jeszcze ciszej – o uczuciach.

- Baśka, żebyś ty to widziała! Mąż-gad poczerwieniał, pokręcił głową z niedowierzaniem, zakrył twarz rękami, łokcie oparł na stole i tak pozostał. Sędzina zadziwiła się okrutnie. Powódka również, ale lżej.

- Oj, już zaraz koniec. Basiulka, spoko...
Powódka nadal drąży temat, pytając ciutek napastliwym tonem – czy mój mąż płacił za mieszkanie?
Konkubina – tak.
Powódka nadal napastliwie ciut – czyli prowadziliście wspólne gospodarstwo domowe?
Konkubina przez łzy – tak.
Jeden z ławników, facet, mówi podniesionym głosem do powódki – proszę nie zastraszać świadka!

- Baśka, też tak sądzę, lubi ten typ urody, i jeszcze te łzy…
Sędzina miała odmienne zdanie niż ławnik – ależ pani nie zastrasza świadka, to emocje.
Powódka nie miała już więcej pytań.
Sędzina pyta konkubinę – kocha pani tego pana?
Konkubina płacząc, odpowiada – tak.
Sędzina – czy wiąże pani z nim przyszłość?
Odpowiedź poprzez łkanie – tak.
I tu Baśka, opadła mi kopara i tak zostałam. Jak ci powiem, co powiedziała sędzina, też ci opadnie… słuchaj!
Sędzina - niech się pani zastanowi. On nie jest pani wart. Doprowadził panią do sali sądowej, przez niego pani płacze. Trzeba umieć podziękować żonie za wspólne lata i odejść. Niech się pani zastanowi.

- Halo, Baśka, jesteś? No, ja też nie wiem, czy się śmiać… Poczekaj chwilkę, coś mi podśmiarduje… kurcze, przypaliłam czajnik!! Baśka, to już trzeci w tym miesiącu! Nie wkurzaj mnie - tak, ten ładny w kwiatuszki, z wygiętym dzióbkiem i drewnianą rączką. Chyba w końcu kupię taki z gwizdkiem, bo inaczej puścisz mnie z torbami pełnymi przypalonych czajników!

- No a kto, jak nie ty?! Z kim tyle gadam przez komórę?!

/kwiecień, 2014/



EM

autor

e.jot

Dodano: 2019-06-16 11:10:23
Ten wiersz przeczytano 300 razy
Oddanych głosów: 11
Rodzaj Wolny Klimat Wesoły Tematyka Obyczaje
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (20)

e.jot e.jot

Czarku,
kurcze, troszkę tego popełniłam, a deczko znajdziesz
tutaj, na beju.
Dzięki:))

Czarek Płatak Czarek Płatak

Kurcze, naprawdę przyjemnie czyta mi się te Twoje
prozowanie. Bardzo, bardzo

e.jot e.jot

Lidio,
a jak! ;)))

Tomaszu,
coś tam wyciągam z archiwum.

Miłego dnia :-)

tomasztomasz tomasztomasz

dobrze że jeszcze dla nas piszesz, słowa w których
zawarte jest Twoje serce

e.jot e.jot

Svart,
dziękuję serdecznie za zajrzenie i przemiły
komentarz:)
Wszystkiego co najpięniejsze i najdobrzejsze,
Bartku:-)

użytkownik usunięty użytkownik usunięty

Jeszcze tutaj zajrzałem :-) Bo jesteś cudowna w poezji
i w prozie :-) Zazdraszczam ;-)
Wszystkiego, co najpiękniejsze, Ewciu :-)

e.jot e.jot

Zosiu,
mówiłaś!
Dziękuję bardzo-bardzo
Wszystkiego najmilszego:-)

Zosiak Zosiak

:)) No mówiłam, że potrafisz.
Miłego wieczoru :)

użytkownik usunięty użytkownik usunięty

Jeśli zechcesz, Ewo, to na sekundę zostawiłem adres,
tamten nieaktualny, dwa słowa, przyjaciółko, albo
sorry. :-)

e.jot e.jot

Jazkołko,
nie, to ja dziękuję za Twoje roześmianie:)

jazkółka jazkółka

:D Dziękuję Ci za roześmianie mnie! :))(Zdarzają się,
niestety, takie zwierzątka na sali sądowej...)

e.jot e.jot

Marylo,
miło mi, dziękuję:)

Maria Polak (Maryla) Maria Polak (Maryla)

Ciekawy tekst. Z przyjemnością przeczytałam
Pozdrawiam cieplutko :)

e.jot e.jot

Mariat,
wiesz, tekst nie jest aż tak zawiły

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

magda*


więcej »