Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

PRZYPADŁOŚĆ DIABELSKIEGO WYCHODKA

Stara chata na Podolu ,
strzechą kryta w porządności .
Cztery węgły miała proste,
piąte w lekkiej frywolności.

Okna bielą obielone,
ściany różem i zielenią .
I tak pięknie umoszczone,
kolorami tak się mienią.

A rzucała urok wdziękiem,
na rozdrożu drogi stała.
Jedna biegła na Berdyczów,
druga Kamieńcem ostała.

Wprost na zajazd czy na karczmę,
miała właśnie te zadatki.
Lecz to ojcowizna była,
swego ojca i też matki.

A niewiada co by było,
gdyby chłop pomyślał szczerze.
Ta uroda mojej chaty
a niech diabeł ją zabierze.

Nie minęła noc okrągła
nim stanęły ranne zorze.
Diabeł stawił się ze świtą
z wielkim łomotem w komorze.

Kiego diabła diabli niosą,
do komory dziad zagląda.
Widzi bosą rogaciznę
za nim rogów cała horda.

Jeden krzyczy drugi wyje,
chcą przestraszyć chłopa wszędy.
Robią pstryki na potęgę ,
przewracają wstrętne gęby.

A że dziad był kawał chłopa
i wygarnąć chciał z rusznicy.
Jeden diabeł ściągnął mycę
i uścisku chciał prawicy.

My tu z drogi drogi panie,
tak zaczął diabelską mowę.
W sukurs chcemy na śniadanie
nie zawracać komuś głowę.

Opuść waść rusznicę przecie ,
pogadajmy jak kamraty.
Ty żeś biedny chłop przy drodze
a ja diabeł nie bogaty.

Sprzedaj nam choć węgieł chaty
będziem razem za sąsiady.
Ty żeś przcie nie bogaty,
zróbmy geszeft dla zasady.

I przewraca już ślepiami
drapie girą jak drapicha.
Dookoła się rozgląda ,
szyją kręci jak ta szycha.

Dam wór złota ,konia z rzędem
i beczułkę miodu z ula.
Niech interes dobry będzie
a pospólstwo też pohula .

Chłop pomyślał Bożej woli,
chata cztery węgły miała.
Niechże piątej pokosztuje,
diabelska familia cała.

Piąty węgieł to wychodek
gdzie chłopisko dawał upust .
Taki sobie mały smrodek
i królestwo animuszu.

Diabły siedzą po pas w brei ,
cuchnie tam niemiłosiernie .
Prawie ducha nie wyzioną
i przepadną tu mizernie.

Wtedy starszy z piekła rodem,
widząc grozę sytuacji.
Począł chłopa błagać pomóż ,
wyjść z diabelskiej sublimacji.

Zagraj zemną o chałupę,
Furę złota dam w zaprzęgu.
Kare konie jabłkowite,
kopę jaj do wylęgu.

Ale jest warunek jeden,
jeśli o to my zagramy.
Piąty węgieł będzie twoim,
zamienimy się miejscami.

Kusi chłopa fura złota,
kare konie jabłkowite.
I te jaja do wylęgu,
kopa ich jest znakomicie.

Jaka gra to czarci synu,
bo rozmyślę się z tej gierki.
Gadaj szybko może zdążysz ,
nim odcedzę kartofelki.

Diabeł kręci się jak fryga
i w te słowa rzecze gibko.
Jeśli puścisz co nie złapię ,
wygrasz sprawę bardzo szybko.

Diabeł zadał ćwieka chłopu,
chłop tak myśli i miarkuje.
Kilo grochu zjadł z wrażenia ,
to się widzi , to się czuje.

Nagle pomysł mu zaświta,
woła diabła na spotkanie.
Łap to szybko co wypuszczę ,
puki ciepłe mój mospanie .

Puścił bączka okropnego,
diabłu aż powiędły uszy,
Złapać to jest niemożliwe
diabeł przegrał i się skruszył.

A morałem tym zakończę
z grochem niema żartów bracie.
Puszczaj bączki na powietrzu
a broń Boże w pięknej chacie.

autor

Prymus

Dodano: 2019-10-16 20:15:33
Ten wiersz przeczytano 237 razy
Oddanych głosów: 5
Rodzaj Rymowany Klimat Wesoły Tematyka Obyczaje
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (5)

AMOR1988 AMOR1988

Bardzo wesoła opowiastka.

anna anna

hahahahaha ! Ależ mnie rozbawiłeś!

waldi1 waldi1

wiersz super i morał piękny ...

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »