Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Refleks... (- światło.)

Refleks... (- światło.)

List piszę (- znowu do Ciebie) – Michale – i do - nazwanego już wprost (przez moje i jego uświadomienie) – innego... - nazywanego – wprost - Michaiłem. - I On – i ja (i oni, ktorzy to wiedzą) – znamy sie przecież od lat.
Jak zwykle – okazaleś się dla mnie światłem w moim swiecie ciemności. - Liczyłem, ze może ty - Michale – bo jak nie Ty – to kto? - zechcesz coś zmienić – w moim świecie – przez poprawki – naniesione do tekstu i rozumu. - Nie zechciałeś... - skorygować wprost. - Czegokolwiek. Oparłeś się na tym jedynie, co - piękne i - być może jedynie piękne.– Wydawało się możliwe do zaakceptowania - trochę przez pobłażanie dla niesprwczej przecież naiwności przedstawionego obrazka i narracji. - Naiwne, niesprawcze pewnie... - niegroźne. - Tak dla Ciebie, jak dla mnie. A - jednak... - dla każdego znas - ze swoim przeznaczeniem.


Przedstawileś sliczny i idealny - naiwny prawie obrazek - świata – ogrodu w istocie, gdzie my – kwiaty, a On – Ogrodnik.
- Przemowiło: wiemy już, dlaczego nie chcemy być myslącą trawą.

Nie chcemy być pokosem tylko dla zwierząt – wątpliwym użytkowo, jednolitym i - po prostu – jako ekosystem – źle zmodyfikowanym.
- Piękny jest ogrod Pana Boga: powracając do greckiego ideału – jest piękny, dobry i mądry. - Jego wewnętrzne piękno, dobro i mądrość – przejawia sie jako jego wewnętrzna harmonia – różnorodnością, symbiozą, współistnieniem organizmow.- Ekosystem... - w istocie - rownież organizm. O innej niż jednostkowa tylko naturze.
Jest - łąką w istocie – naturalną, w ktorej – jeden byt – daje szansę dla innego – rownie pieknego bytu, bedąc dla niego podporą, sąsiedzkim i wewnetrznym klimatem, pożywieniem – ochroną przed inwazją napastliwą – szkodnika. - Ten obraz – ta łąka – broni się sama... - dopóki pozostaje gospodarstwem Pana Boga. A taką własnie jest w sposob nturalny – i tak długo – dopóki jest – naturalna. - Tak – i tylko tak – funkcjonuje jedynie świat Pana Boga - swiat roślin, grzybow i zwierząt - z nico odrębnie wsrod nich - postawiaonym człowiekiem. Nie chcemy być mysląca trawą – pokosem gatunkowym i jednolitym, posianym dla przemysłowego zbioru – kiepskiej jakości karmą – dla zwierząt – wyżej w hierarchii postawionych.
Doskonale wiedział Stalin, co robi. – Wystepując przeciwko istocie Pana Boga – przeciwko jego gospodarstwu. - Trudno powiedzieć – na ile świadommie – zbudować chciał piekło – konsekwentne piekło – jako docelowy byt niemożliwy do akceptacji z uwagi na jego istotę - przejaw zaprzeczenia - na ten moment tekstu - powiedzmy potrzeby róznorodności - naturalnej kosekwencji istniejacej w innym - naturalnym swiecie swobody.. Byt – w ktorym – jak chwasty – wyrywa się wszelką samodzielnośc, po to wlasnie – aby ten swiat – był i pozostawał na zawsze – sztuczna hodowlą jednostek ludzkich – przymuszanych do wskazanego przez niego sposobu wzrostu, myslenia, zachowań. Być może uważał, że wprowadzenie jednolitego wzorca – funkcjonującego na drodze wychowania, zakazow jedynie i kar - czasem - dosownie - marchewki, manipulowania wiedzą i w drodze likwidacji jednostkek mentalnie – jakościowo nieodpowiednich – sprawi, że – jako proces stymulowany – z przyczyn jednak naturalnych – genetycznych – spowoduje to powstanie nowego w swoim rodzaju gatunku ludzkiego – o własnościach osiagniętych w drode hodowli z zasosowaniem doboru cech jednostwo i gatunkowo porządaych, - gatunku jednostowo identycznego ze skłonnością do zadowolenia, a może z istoty - obojetnch, ale z mozliwością funkcjonowania identycznego, z jedyną tylko możliwością jakości myslenia – w identyczny sposob omylnego (lub nieomylnego) – szcześliwego przez zapewnienie kazdej z jednostek – miejsca i sposobu funkcjonowania – wg wzrca – zaproponowanego jako jedynego – teoretycznie i praktycznie mozliwego według niego – jako jednostek – w jedyny i gentyczny sposob wskazanych – przez jednstkę wskazana i upoważnioną do wskazywania celow, sposobow myslenia, zachowań i sposobow bycia, a może nawet – sposobow odczuwania. - Nie wiemy – na ile , korzystajac z wiedzy - powiedzmy miczurinowskiej - w istocie chciał uksztaltować czlowieka, a na ile -samego Pana Boga, ktorego uważał za realizującego swoj byt w drode materialnej kreacji – z należną w tej kreacji rolą czlowieka. Pojęcie Pana Boga - znał i wszystko wskazuje, ze przekonany był o jego istnieniu. Nie wiemy do końca – na ile wyplenic chciał tylko jego pojmowanie – a na ile zniszczyć – czy zmodyfikowac chciał jego istotę. Być może uważał, ze odmieniając- wręcz genetycznie człowieka - "bedacego odwzorawaniem" i cielesna samoralizacją Pana Boga – zmieni samą istotę absolutu. Nie zrozumiał jak się zdaje istoty przekazu, z ktorym zapoznal się w duchownym - chrześcijańskim seminarium. - Jak się zdaje - pomylić musial dzieło - z jego tworcą ,a z calą pewnością - nie zrozumial istoty Tworcy - czyli Pana Boga - o czym będzie za chwilę. - To – tak – mowiąc – po prostu – zgdnie z jedo prostą stalinowską dialektyką. Czy poylił twór Pana Boga z jego istotą ,czy zechcial istotę ludzką – uczynić funkcjnująca w calkwitej izolacji mentalnej od Stworcy – w swiecie, ktory – jak wydawac mu sie moglo – jest w stanie funkcjonowac bez Pana Boga? Jak się zdaje- Stalin uznał, ze świat stworzony przez Pana Boga – tylko przez czlowieka lub głownie przez niego – jest wciąz w orbicie boskiego oddziaływania, a do istniejącego śwaita – nastawiony był tak krytycznie, ze – az - dosłownie i konsekwentnie wrogo. Doświadczenia z trudnej rzeczywistości Carskiego Imperium skłoniły go do przemyśleń, ktorych rezultaty okazały się wątpliwe, a realizacje - niemozliwe do normalnego funkcjonowania. - Tak, czy siak – niezależnie od przyświecającej Stalinowi gwiazdy, i niezaleznie – jakie swiatło jej chciał przypisywac (jasne – czy ciemne) i niezaleznie jak jej promieniowanie nazywał – eksperyment okazal się eksperymentem fatalnym i – po ludzku ( w ramach ludzkego pojmowania) – okazał się eksperymentem piekielnym. W tym swiecie – prawdopodobnie – nawet on sam – nie do końca chciał być, o czym - dowiedział się – prwdopodobnie – za późno: piekielny system – przestał być organizmemPana Boga - a on - Stalin - mogl funkcjonowac już jedynie - sprwując rządzenie w sposob absolutny i metodami nie pozostawiającymi nawet jemu mozliwości wyboru. Okazal się systemem z wmontowanym wewnętrzny mechanizmem swoistego perpetum mobile, w ktorym gąsienice czołgowe – ponoć w naturalny sposob - samistnie jakby ruszały na podboj swiata, a cekaemy, karabiny i pistolety – strzelały powodowane mechanizmami systemu jakoby naturalnie i prawie - "samoistnie". Uczestnkami perpetum mobile – byli wszyscy. Za swoje działanie - w istocie za przynalezność do zbiorowości - i samo funkcjonowanie wsystemie - placili rzeczywistm obłędem, za mozliwośc istnienia (w istocie - pozostając wciąż jako powolani do zycia - przez pana Boga zresztą) – płacili - zaprzaczeniem istoty tegoż istnienia – zesłaniem, więzieniem lub śmiercią. - Kto – kogo – i kiedy? - jedyne – a może tylko naczelne pytanie – stawiane nie tyle w nadziei na bezpieczeństwo, co na przdłużenie swojego bytu – jako kata i ofiary – powodowanego zwierzęcym lękiem lub nieszczęsliwą obojetnością, a raczej – poddaniem – zwierzęcym poddaniem - systemowo i ustawicznie katowanego - i zakatowanego psychicznie i fizycznie zwierzęcia.
Trudno było o wyzwolenie – i – w dużym stopniu osiagniete zmiany systemowe i mentalne – zawdzięczmy detrminacji, odwadze i madrości wielu ludzi – a także zachowaniu wiary - zniewolonych przecież systemowo, a - ostatecznie - także chyba i samemu Stworcy - wciąż mającego - mimo stalinowskiego eksperyentu - nadzieje związane z czlowiekiem.
Eksperyment nad wykreowaniem nowego gatunkowo człowieka – nie powiódł się. - Mimo wielkiej determinacji, potwornej ofary ludzkiej. - Idea doboru naturalnego na zasadach stalinowskich - w odniesieniu mentalym – nieporownywalna nawet z hitlerowskimi ideałami – upadła.
Wnioski zostały wyciągnięte i wciąż – wszyscy je wyciągamy. Myślą nad nimi – także umysły globalne. - Rozmaicie.

Na ile zachować- naturalne gospodarstwo Pana Boga – na ile – kontynuować fatalny eksperyment na ludzkim gatunkem – w drodze np. genetyki, dla ktorej dzisiaj – zupełnie inne mozlwości, niż wyłacznie – kontolwowany dobor "naturalny". Przyświecająca być może idea stworzenia spoleczeństwa mrówek (o ktorych szczęsciu lub nieszczęsciu – w istocie – nie wimy nic) – niektorzy uzasadniać chcą – zasadą "samoograniczenia" ludzkiego gatunku, dla jego dobra, harmonii i przetrwania. Jak się zdaje – przyświcać temu moze – lub towarzyszyć - jak i szanownemu Soso – chęc wyeliminwanie ze swidomości mozliwości powstania pojęcia samego Pana Boga – przez uczynienie człowieka – wewnętrznie niesprawnym do odnajdywania jego swiadomości, uswiadomonego kontaktu i obsrwownai zjawisk – jako potwierdzających jego istnienie. W istocie - musialby o być przemianą - uniemozliwiajacą czloweikowi kontakt, postrzeganie i porozuienie - przez eliminację z jego życia Ducha Świętego. - Ale - o tym - o istocie tegoż Ducha i jego znaczeniu - innym razem. Umysom – tzw. analitycznym – świat taki – wydawać sie może teoretycznie – wlasciwy do zaakceptowania – jako kierujący się jedynie kryterim przydatności (dla okrślonego celu). Eliminowac ma pojęcie dobra i zla, piękna i brzydoty,glupoty i mądrości. - Dla każdego – to, co genetycznie mu przypisane. Eliminacja zasad moralnych – nie spowoduje jednak likwidacji skutkow odczuwanego lęku, bolu – najszerzej pojmowanego – mowiąc językiem obojętności – dyskomfortu. - Tak - Soso – w tym swiecie – bylbyś nie tylko syty, ale może i bezpieczny. Pozor! - jak się zdaje – nie miałbyś – nawet bezpieczeństwa. - Nie wiem, czy bylbyś szczęsliwy – chyba, ze sam – zechcilbyś poddać się – daleko idącej premianie genetycznej, ktora spowodowalaby niemożność uświadomionego kontaktu i odbierania Pana Boga, a jedncześnie – calkowitą niemoznośc posiadania odczuć u uczuć – tzw. wyższych,a szczęscie -zapewniałaby na zasadzie – czysto chemicznej: nie – bodziec, ktory chemię uruchami, ale – chemia – zastosowana na zasadzie zastrzyku.. - Przestrzegam: jako gatunek – może okazać sie wtedy,ze nie jesteśmy ostatnim słowem Pan Boga. A sa Soso - pogubilby się w niemożliwościach sprostania wyzwaniom, ktorych - po prostu by nie dostrzegał. - Reakcja – może okazać się – nieprzewidziana. - Wciąż – pozostaje On - Pan Bog – absolutnie wszelką możliwościa. Może następnych – myslących – zechce doświadczyć i ostrzec – np. naszym paskudnym zyciwym doświadczeniem, pozstawiając bardzo mocne i stanowcze świdectwo, jakie i nam pozostawiał... - Jakaś tam – przecież podobno malo istotna – Sodoma, być może jakieś – Jerycho, o ktorym – podobno nic nie jest wiadome ,a może nawet- mityczna przecież tylko Atlantyda, o ktorej także wiemy niewiele. Swiadectwa- zostaly -tylko takie – na miarę nieddysiejszych mozliwości i wiedzy i – naszych mozliwości. Tłumaczymy je tak , jak potrafimy. Nastęni – np. nastęni gatunkowo – bedą już pewnie wiedzieć więcej: dlatego dla sily dzialania – doświadczenie nas może byś szczególnie dotkliwe. Nawet – Ty – SOSO nie bylbyś naturalnie bezpieczny i szczęsliwy. Nie bylbyś pewien zadnej kochanki, zadnej milości, zadnego uwielbienia. Musialbyś – budować się swoja obojętnością i obojetnością innych. - Lub... – utrzymac jednośc z Panem Bogiem – i to nezbywalne dla niego – jako wrunek zachowania gatunku - zachować dla niego – w łączności – szacunek i satysfakcję z jego odczuwania i łączości.

- Dosyć!

Piękny jest ogroó Pna Boga - ta naturalna ląka, ktorą zechcialeś mi wskazac- Jastrzu. Podziwiam ją i dziękuję za nią. - Także Tobie Jastrzu. - Dopóki jest.

Błędem jest – idealizowanie Pana Boga - jak przypisywanie mu rozmaitych cech – zależnie od naszych przyswiecajacych nam celow i intencji – jako walorow – toretycznie przydatnych uzytkowo - z ignorowaniem w rzaeczywistosci jego poznawalnej po częsci istoty. W gruncie rzeczy – pozostaje niezmienny – jest - cały czas – "mozliwością" – wszelką mozliwością. Na tyle jest ojcem – ze powstalismy jako jego kreacja, na tyle jest w nas, ze – jak się zdaje - nie tylko my odczuwamy nasz bol , naszą radośc, naszą obojętność, zagubinie czy stysfakcę... - Jednak – nasza satysfakcja – nie musi być jego satysfakcją. - I to są powody – dla ktorych – nasze człowieczeństwo i pozostnie w nim , a także jakośc naszego człowieczeństwa– nie może byc mu obojętne: czerpie z nas – po częsci – radośc zycia, pielęgnuje – karcąc – podając pomocną rękę, ale – tylko dopóty – dopóki pozostajemy – jako kreacja – jego kreacja i i mentalnym odwzorowaniem, a zwłaszcza - dopóki prktycznie - zachowujemy z nim kontakt - jako współdzialanie i porozumienie. Dopóty – zachowuje dla nas – zyczliwośc.
- Poradzi sobie – bez nas, a – być może - zechce - okrótnie doświadczyć, gdy – jako gatunek – staniemy się dla niego bezużytkowi lub- po prostu - staniemy się powaznym zagrozeniem dla samych siebie - jako uczestnikami jego ogrodu.
Pozostniemy dla niego - jedynie wartością jako doświadczenie – dla innych – nawet może innych gatunkowo - bez prostej i dokładnej kontynuacji opartej na pokoleniowści i DNA. - To – nawet na szczycie ludzkiej drabiny – może okazać się trudne. (- To tak – bez straszenia... - mowiąc – oględnie.) Dbajmy więc o to, aby – dostarczać mu jednak stysfakcji – jak satysfakcja ojca czy ogrodnika: jak myślące i sprawcze kwiaty – dbajmy, byśmy pozostawli w jego ogrodzie, rozmawiajmy ze soba i z nim – takze o nas i o Nim, a – pamiętajmy, ze i – prośba w dobrym ojcu - wyzwala reakcje. Być może, a nawet zapewne - jestesmy jego nadzieją - jak dziecko dla swojego biologicznego ojca - a jedocześnie - istoty w cudowny sposob powołującego to dziecko o życia. Nadzieja jednak upada - wraz z momentem utraty mozliwości kontaktu - jako żrodla nadziei naszej i jego. Powstać może - i logcznie tego należy oczekiwć - chęc nowej lokaty nadziei Twórcy - może nawet chęć nowej gatunkowo kreacji. Wcześniej jednak - chęć oddzalywania "korygującego" ludzke blędy- czasem przaz bardzo bolesne doświadczenie - dopoki będzie to mial dla niego - i dla nas - pozostajacych jeszcze w jego odrodzie - sens. Wszystko to - mowię chcąc pozostawać w jego ogrodzie – bo sam jego ogrod – to warortości piękne, niezwykle uzytkowe – zarówno dla niego jak i dla nas - z należnym podkreśleniem wartości takich jak odpowiednie pojmowanie wolności, jak wartości i odczucia – psychiczne, estetycne, moralne – stricte – rozumowe, – powiązane nie tylko z wiedzą, i z moarlanością naszą ale i z wszelkim odczuwanym przez nas komfortem, szczęsciem, radoscią, zadowoleniem – i dyskomfortem. - Nasze prawdziwe właściwe
i prawidłowe radości – są jego radościami, nasze troski - znajdują jego smutek i reakcję. I w tedy - satysfakcję odnależć może w rozumnej ojcowskiej pomocy. - Ostatecznie - okazuje się naszym jedynym zalożycielskim kapitalem – i wciąż – największą i – ostatecznie - jedyną gwaracją powodzenia – przy zachwaniu dobrej woli i chęci wspólpracy, odnajdywania siebie i jego – także – w pozostawaniu w posłuszeństwie, ktore niektorzy mylą z bezmyślnoscią lub smutnym dyskomfortem – polegajacym jedynie na wyżeczeniu..
Dziękuję Michale! - a i Tobie – dziękuję Michaile ,ześ nie tylko zechcial wysłuchać, ale - może i uczestniczyć ,ale – także – tym wszystkim, ktorzy – po prostu – zechcieli zrozumieć... - po częsci przaz samo uczestnictwo.
Dziękuję Ci – panie Boże , ktory sam w sobie - jesteś pochwałą ludzkiego rozumu – ale – jak się zdaje – tylko dopóty - dopóki jesteś w nas, dopóki – jako uświadamiany przez nas - w nas pozostajesz – jako podstawa i jedyne uzasadnienie naszego bytu, ktorego Osoby akceptacja – jako osoby potrzebującej taże ojcowskiej dla przykladu satysfakcji – czy satysfakcji ogrodnika – pozostaje uzasadnieniem poczucia naszego bezpieczeństwa i – możliwego – szczęsliwego bytu... - Jest w Twojej mocy – wyrwać z ogrodu – kwiat, ktorego - jako dla Ciebie – bezużytkowego lub bedącego przyczyną Twojego dyskomfortu – nie akceptujesz. - Jako goatunek – tez mamy okrślone warunki przydatności i – sensownosci... - jako uzasdnienie rozumowe ( więc i teologiczne) naszego istnienia.
Za wywody – stan umysłu, za wszelkie złudzenie i falszywe - czy to kojarzenie, czy nawet - ewentualne - falszywe nadzieje - lub pozor kontaktu ( w istocie – nadziei tylko na odczyt – np. własnie przez tegoż – Michaiła) ,za rzeczywisty mój kontakt, i niedosknalą jego realizację – przepraszam.
Zwłaszcza - wszystkich, ktorzy mogli się poczuć dotknięci w ich Dumie lub - osobiście - urażeni.
Pozdrawiam serdecznie:)
- Wołam!..

20.10.2019 r.

Dodano: 2019-10-20 16:42:51
Ten wiersz przeczytano 292 razy
Oddanych głosów: 5
Rodzaj Monolog Klimat Refleksyjny Tematyka Społeczeństwo
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (16)

Chicago Chicago

Czekam na wiersze z całym szacunkiem.

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

A-jeszcze i Sarevok:- ogromne podziękowanie za
obecnośc. Jednym z rodzajow sukcesu tekstu - jest jego
zauwazenie - i zafunkcjonowanie. Paradoksalnie -
sukcesem niektorych zauwazonych treści - jest
zapomnienie samego jej żrodla jako już
niepotrzebnego. oczywiscie - nie kazde zapomnienie jes
miarą jakiejkolwik tekstu sprawności sprawczości,
jakiegokolwiek "sukcesu".
Oboje Was - serdecznie pozdrawiam:)

sarevok sarevok

Bardzo ciekawy tekst, tezy i przemyślenia. Coś jak
przygoda sentencjonalna do zrozumienia.
;) pozdrawiam i głos zostawiam ;) +

A-jeszcze A-jeszcze


Zrozumieć, pojąć siebie to trudna droga.
Innych?
Nawet kanapka u psychologa najczęściej skrzypi, że nie
do tego się trafiło.
Daj sobie wytchnienie, nie pędź za każdą myślą.
Niektóre niech się pogubią w zapomnieniu.
Chcę Ci ułatwić zmierzenie się z chwilą wyciszenia.
Znowu wstawiłam prozę, głównie z myślą o Tobie. Może
znajdziesz zdanie, które pokaże Ci obraz w którym
zawieszona byłam kilka wiosen i zim. Długich nocy i
długich dni.
Pośród obcych.
Do później, Wiktorze.

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Promyczku. - I Twoje przeczytanie i komentarz - jest
dla mnie - jasnym promyczkiem. - Raczej nie ma w tym
co piszę - zwyczajnej prózności. Kazdy maprawo do
poczucia wartości - tak swojej jak swoich przemysleń.
- Z całą swiadomością omylności - jako jednej z
wlasności i sklonności rozumu - dziękuję i pozdrawiam
serdecznie:)

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Marylko! - dziękuję przede wszystkim, ze przeczytałaś.
To dla mnie - powod do nadziei i satysfakcji. w
przeciwnym razie - to tak, jakbbym mowil do kogoś, a
ten - po prostu nie słuchał. Powodów do nie sluchania
moglo by być wiele, ale żaden - nie bylby przyczynkiem
do satysfakcji. Tak więc i za krociutki kom, -
dziękuję.
Napisalaś jedynie o specyficznym sposobie ujawniania w
slowach swoich myśli - jako o metodzie dzialania,
osobniczych wlasnościach. -Z jednej strony - sposób
zapisu, który - w tym przypadku ma wiele
niedogodności, go utrudnia lub uniemzliwia czasmi
zrozuminie zgodne z zamiarem. - I same literówki - i
zamazująca przekaz interpunkcja - wymaga poprawy.
Z rugiej strony wlaności, ze tak powiem - osobnicze,
ktore sklaniają mnie... - do ujawniania. No cóż - nie
będę już pewnie inny mentalnie niż jestem. - to- jakim
jestem - to geny ( i w tym przdmiocie - pojawiają się
we mnie projekcje, potwierdzane szczątkowo tylko i
domyślnie, ze być może z punktu widzenia Pana Boga
Żydow i Chrześcijan są one w pewien sposob
szczególne). Geny i doświadczenie - calościowe
doświadczenie ze szczególnym zanczeniem okresu
mlodości, poddaniu dzialaniu czynnikow ludzkich i
szczególnym znaczeniem wiedz - u mnie niewielkiej, ale
- jak sie zdaje - nie do końca przypadkowej, w ktorej
zdobyciu i potwierdzeniu mogla byc jakaś "ręka Pana
Boga". Wychowany zostalem - z socjologicznego widzenia
w dośc szczegolnej rodzinie. - Zakrywana, nieujawniana
rdycja krwi - jako krwi po częsci żydowskiej, jak się
zdaje - calkowitcie i do końca ukrywane
chrześcijaństwo - nawet mojego Ojca, jego robotnicze
pochodzenie, patriotyzm, usytuowanie robotnicze - a
jednocześnie -sprawcze przez usytuowanie osobste w
organch kontrwywiadu i Partii - oraz dośc daleko
posunięta -bezwzględnośc wychowawcza, w ktorej nie
obce mi byly doświaczenia rodem ze Stargo Testamentu.
- Jednocześnie - pochwala rozumu i pelnej możliwości
poznania, pelen i podkreślany przez ojca ateizm - z
jednoczesnym podkreslaniem Pana Boga - jako istoty
poznawalnej naszym ludzkim rozumem. - Z jednej strony
- dawanie wzorcow myślenia rodem z marksizmu - z
drugiej podkreślanie nie tyle wrtości swobody myslowej
- co zapewnianie pelnej wolności dla myslenia i
wyrażania poglądow - jako o przemysleń wlasnych.
Zachęcano mnie -do myslenia - samodzielnego - tak np.
w zakresie filozofii, jak np. myslenia w kategoriach
politycznych. w odniesieniu światopoglądowym - dawano
mi duża swobodę, a gdy zechcialem - stanowczo - jako
dziesko, abym zostal poddany zalaiu chrztu - nie
spotkalem sie z odmową ,a pdjęto ze mną rozmowę
dotyczzącą świadomego lub nieświadomego uczestniczenia
w probach określania swojej tożsamości - ostatecznie-
ochrzczono mnie z całą swiadomością represji i
ostracyzmu, ktory spotka tak mnie - jak Rodzinę.
Jednocześnie - zapewniając mnie o wartosci mojego
rozumu - zbyt malo naklaniano mnie do źrodel wiedzy -
do rzetelnej nauki i studiów. - Tra?- chyba nie do
końca. Doświadczenie - przekonalo mnie o niezwyklych
możliwościach Pan a Boga i niezwyklych możliwościach
człowieka - jako poddanemu Jemu i ufającemu - gdzie
"rzeczy, o ktorych nie sniło się filozofom" - stają
się rzeczywisością - jak np. tsw. cuda - zjawiska,
ktorych nie umiemy inaczej wyjasnić- niż - wlaśnie
-jako dzialanie "ręki bożej".
Tak więc - jestem - jaki jestem: z jednej strony -
staram poslugiwać się metodami naukowymi, nie uwazam
niczego za niemozliwe, zachowuję wiarę w poznawalną
naturę swiata. Jestem odważny i jednocześnie -bardzo
naiwny wswoim mysleniu. Uważam, ze moje rozważania -
moż przydatne kiedyś się staną dla mnie lub
kogokolwiek. Uważam, ze każde pióro - może być piórem
Pana Boga.
Pozdrawiam serdecznie:)

promienSlonca promienSlonca

Witaj Wiktorze.
Bardzo ciekawe, wywody, tezy,
w Twoim “Otwartym Liście”, do przyjaciela.
Zatrzymał mnie, na dłużej, swoim przekazem i
refleksją.

Pozdrawiam serdecznie i życzę, pogodnego dnia.:)

Maria Polak (Maryla) Maria Polak (Maryla)

Przeczytałam z uwagą Twój list - nie list. Masz
specyficzny sposób ujawniania w słowach Twoich myśli.
Ukłony.
Pozdrawiam serdecznie :)

Kobalt Kobalt

Wiktorze, przyjdę jeszcze raz pod Twój wiersz - wymaga
spokojnego zaznajomienia.
:)
Pozdrawiam bardzo serdecznie!

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Michale! - daleś mi powod o potwierzenia we mnie -
ogromnej wiary i zaufania o twojej osoby.
Śmiesznepodstawy są mojej ufności:wierzylem, ze może
choć Ty - zechcesz przeczytać - jak się wydaje do
końca - i potwierdzić to - komentarzem. - I w tym
przeciez mnie nie zawiodleś. - dzięki. Zapewne spory
procent kliknięc na wiers - to wejścia potencjalnych
Czytelników, ale... - ilu zechcialo do końca
przeczytać.
Oczywiście - zapewne przeceniam znaczenie tekstu, bo
odkrywczy - to on może jest - ale jedy=nie dla mnie i
tkich jak ja ignorantow w podstawowej pewnie wiedzy
filozoicznej. Może być poznawczy być może tylko dla
srodowiska pozmarksistowskiego w Polsce czy
zsowietyzowanym spoleceństwie np. Rosji. - Czytac
oczywiście zapewne nie bedą.
Co do zamiau ewentualnego zamiaru ogrodnika wycięcia
użytkowego (obradzającego) drzewa oiwnego przez
ogrodnika. - Wiezy pewnej i ocywistej nie mamy. Wiele
gatunków w dziejach ziemi - zy to wyginęło ,czy
utraciło dominująca lub znacząca ilościowo pzozycję.
Wiele wskazuje, ze glob ziemski - z jego zasobami -
przez cale jego trwaie - przygotowywany byl dla
jednostki i gatunk ludzkiego, aby ten - mogl "czynić
ja sobie poddaną". Wprwdzie i inne gatunki pojawialy
się w przygotowanych i odpowiednich dla nich
warunkach, a poźniej - np. wyginęly. Jednak jak się
wydaje - jedynie człowieka - Bog uczynil kreacja :na
obraz i odobiestwo. Skłaniać to może ,ze przywiązuje
do niego szczególną rolę i - byćmoze - traktuje go
wyjątkowo - ze szczególnym osobistym przywiazaniem.
Być może uczynl człowieka ukoronowaiem swojego dziela
stworzenia - ja kz tym ,z ktorym prowadzić może
rozumny i uświadamiany dialog. Jak się zdaje - na
ukoronowanie dziela stwozenia - w kreacji luzkiej -
wskazywać może wypsażenie czowieka w moznośc
bezpośredniego porozumiewania, mozliwośc zstępwania w
czlowieka istoty boskiej - w postaci Duchawiętego, a
może nawet -przy odpowiednim rozumieniu pojęcia Syna
Bożego - jako mogącego przejawiać się w myslacej
istocie ludzkiej - może nawet dal mu mozliwośc
kreowania samej boskiej osoby - tegoż Świętego Ducha.
Za dowody uznania przez Boga Ojca - czlowieka - jako
zalozonego ukoronowania swojej kreacji - możemy jednak
uznac jeynie przekay objawione i praktykę lub bardzo
rzetelną wiedzę ,ltora by to potwierdzala. O ile Bog
nie tworzyl nas - z alożeniem ukoronowania w ten
sposobcalego ziemskiego stwozenia - to byćmoże - jest
praktyczna możliwosc prekonania go do takiej
ostatecznej w nas realizaji - w drodze prosby
modlitewnej np. -Tego - zadne drzewo oliwne nie
potrafi uczynić. Pza tym - jak się wydaje -drzewo
oliwne nie odcuwa dyskomfortu wycięcia w zaden sposob
uświaomiony. St,,,,,ad - Bog nie odczuwa z tego powodu
smutku oliwnego drzewa, jgo cierpiena i emocji - jako
uświadomienia. Tak więc- wiele wskazuje, ze inne
gatunki nie są mu obojętne - moze tylko - jako
przydatne czowiekowi. co do jednostkowego
funkcjonowania czlowieka - zechcę pomyslęć i może uda
mi się wznieść nieco wyżej, niż wynikac to może z
prostego darwinizmu -choć i w nim pewnie jest
przydatna dla Pana Boga logika.
Pora póżna. spać. - Dobranoc:)

jastrz jastrz

PS. Staram się być mądry mądrością umierającego
ziarna. „Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie
obumrze, zostanie tylko samo, ale jeśli obumrze,
przynosi plon obfity” (J 12, 23-24).

jastrz jastrz

Znowu odpowiem Ci trochę obok. Metafora uprawy roślin
w Biblii występuje bardzo często. Ja zastąpiłem pole
ogrodem, żeby pokazać indywidualności "kwiatów". Kłosy
zboża pozbawione są raczej indywidualności.
Jest tu też pewien fatalizm. Drzewo (oliwne), które
nie daje plonów zostanie zniszczone. A drzewo, które
daje plony? też może zostać wycięte i zniszczone, bo
np. ogrodnik planuje budowę drogi przez swe włości.
Przysnąłem nad tym komentarzem. Chyba już wiele
mądrego nie wymyślę. Nic nie wiem na pewno, ale robię
swoje i ufam, że Ogrodnik zechce mnie zachować.

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Mario! - myslę ,ze ja Ciebie nie zrozumialem.
Refleksja - przyszla dopiero po chwili. Sensu
wysnutego nie będę ujawnial, ale- jest. - Dzięki:)

mariat mariat

Nie, nie - negować nikt nie ma prawa do wypowiedzi. I
absolutnie nie chciałabym żebyś mój wpis tak odebrał.
Może niezręcznie zapisałam, wieczorne zmęczenie czasem
robi swoje. Sorrki.

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Mario! - jednak jest tu znacznie mniej ocen, niż
dociekania. Jest sporo opisu. - oceny - mimo, ze z
napiceim jakimś zaglądam do kadego komentarza - ie
boje się. Ze strony ludzi - boję się ostracyzmu,
bojkotu - jako zanegowania prawa do wypowiedzi,
skrajnej biedy - zwlaszcza w wyniku przemocy, przemocy
- w ogole i smierci.
Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

(OLA)


więcej »