Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Smutki Clowna

niestety- długi i w dodatku 13-stozgłoskowiec

Coś zmieniło umysły nasze, twarze, dłonie.
Spośród kartek wytartych, starych woluminów,
woła mnie Królowa, clowna, by przy tronie
przepędził chmurę smutku jakąś śmieszną miną...
Powieść się moja tutaj właśnie rozpoczyna.
Dlaczego ty, Królowo tęsknie błądzisz wzrokiem,
zamyślona, tanecznym po pałacu krokiem
kroczysz tam, gdzie fantazji jest cudna kraina?

Clown to ja, zabawiam cię, chociaż nie potrafię
i przed lustrem min śmiesznych wyszukuję krocie,
ale ty nie patrzysz już. Myślisz o karocie,
a ja dumam, co znowu? I już cię nie złapię...
Co źle robię, że w śmiechu nie ma twym szczerości,
przecież prócz głupiej miny, nie znasz moich zalet...
Marzysz, zostawić wszystko! Wszystkie rzucić kości,
bo jest przecież ten trzeci, szokujący Walet.
A clown to tylko śmieszek, kolorowy wariat,
i cóż z tego, że lubisz, kiedy jest przy tobie,
że niekiedy zabawną dykteryjkę powie.,
Z takich komików przecież stworzono cały świat.
A za to smak miłości w jakimś młodym winie,
i już słodki menuet zza kotary płynie,
i jest sługa najmilszy dla swojej Królowej,
i świat, jak z pięknej baśni, i ten szmerek w głowie.
A Królowa nie musi się liczyć z grosiwem,
bo czyż ważne są przecież pieniądze w miłości?
Choć Walet swoje słowa lubi skropić piwem,
to cóż sakiewka złota, przy jego wylewności...
A Walet tak przepiękne wyśpiewuje pieśni,
i kwiaty do stóp rzuca, cudownie całuje...
A jaki elegancki, że żadnej się nie śni...
Tylko ona, Królowa waleta miłuje!

Ach! Jak to czas mija na czytaniu księgi,
w której miłość, cierpienie- to samo ma imię.
Lecz tak zazwyczaj bywa, zanim coś przeminie
i nastąpi coś drugie, słuchamy piosenki?
Nie widziałem Królowej czas jakiś i nie wiem,
przez czas ten zamiast śmieszyć, straszyłem wciąż smutkiem.
Z kąta w kąt chodziłem, tylko z takim skutkiem,
abym nie stał się chyba, tym uschniętym drzewem...

A co teraz z Waletem? W blasku twoim chodzi,
Chociaż pieśni przepięknych już tobie nie śpiewa...
Coraz częściej Królowo łzy rzewne wylewasz,
chociaż to fantazja, nie stajemy się młodzi.
Waletowi to piwa i wina też mało,
twój Walet chciałby wsiadać do nowej karety.
A na dodatek twierdzi: Póki młode ciało,
póty warto odkrywać miłosne sekrety.
Królowa to kobieta, to dom i rodzina,
to jej skryte pragnienie z domieszką miłości.
To taka cicha przystań, enklawa, kraina.
Szczęście, radość i miłość, bez cienia próżności...
A ty Królowo płaczesz, smutna taka jesteś?
Ty wychodzisz z pałacu bez królewskiej świty,
i sama wśród swoich jakieś troski niesiesz?
Jakie troski? Dlaczego?- Walet śpi upity...
Czemu dwór swój opuszczasz, wyjeżdżasz, by dalej
i nakazujesz służbie powrót do pałacu?
A tam Walet samotny zostaje na placu,
gdzieś w przydrożnym zajeździe, gzie podają szalej.

Stary pałac, jak pałac- czasu się nie boi,
ta fantazyjna powieść jego nie dotyczy...
I tylko straszy pustką setki swych pokoi,
i taki cichy teraz, bo Walet nie krzyczy.

Ty zmywasz z siebie przeszłość, brud zauroczenia,
ten niesmak, taka gorycz, pragniesz zapomnienia.
Wymazać to z pamięci, wszystkie gesty, słowa.
Kpinę z jaką przepraszał i gdy pił od nowa!
Ech! Dawno, dawno temu Królowa się śmiała
i lubiła zabawy, radość, drugie miano...
A więc czemu Królowo o tym zapomniałaś?
Jesteś sobą? Bądź sobą, ciebie nie skazano...

Clown ma to do stracenia, co chętnie sam traci,
więc bawię chętnie ludzi na wsiach, albo w miastach.
To chłopki jaja dają, grosz sypną bogaci,
mieszczanki za żart jakiś dadzą kawał ciasta.
Czasem wspomnę Królową, kochanego widza.
Nigdy nie powiedziałem, kim ona jest dla mnie...
Królowa, to Królowa... Clown jest, by wyszydzać,
smutek rysowanymi łzami z twarzy spłynie.

Wśród ulicznego tłumu każdy kram otwarty
grajki po rogach domów ludziom przygrywają.
A tam jest clown, co śmieszy, opowiada żarty,
przechodzący grosiki do kosza wrzucają...
A pośród tego tłumu w przebraniu podąża Królowa.
Chce zapomnieć bólu wśród rozrywki.
Przystanie i posłucha, w myślach się pogrąża,
uśmiechnie się lub skrzywi jak do kwaśnej śliwki.
Przystanie gdzieś przy kramie, przymknie swoje oczy,
i tak słucha... i słucha, czym żyje mieszczaństwo.
Lub dalej idąc pieśnią tu się zauroczy,
mówiącą, że najmocniej boli własne kłamstwo...
Przystanie przy kuglarzu, popatrzy przez chwilkę,
jak sztuczki pokazuje nie śmiesznie banalne.
Ten skacze i upada, krzyczy, że na szpilkę...
Tak. Królowa wspomina czule o swym clownie.
Przecież on nie brał kpiny za monetę dobrą,
takowej nie rozmieniał i nie cyzelował.
A mówił zwykłe słowa-‘’ Życie nie jest groblą,
ale jest labiryntem.” , w którym lawirował.
Tam na rynku miejskim jest tyle wszystkiego...
Kramy, grajkowie, chichy, śmiechy i uśmieszki,
chodzić można dniem całym... Można zdeptać ścieżki,
i tak się nie zobaczy, choć połowy tego.
Co dnia Królowa chodzi skryta w gwarze ulic
i przystaje, i słucha, i patrzy, i chodzi...
Bo czas, dobry doradca, każe żal utulić.
Słucha czasu i siebie i jest w niepewności,
czy tak z jednej do drugiej nie trafi podłości?
A czas na nic nie zważa, odpływając jak wiatr,
a ona samotna w tłumie- deszczem zmoknięty ptak...

Tu, na placu ruch jakiś, przybyli artyści.
Tancerze, woltyżerzy, treserzy, magowie.
Sztuki przeróżne, śpiewy, magia barw, kto powie,
by chętni do zabawy na pokaz nie przyszli?...
Tam też jest i Królowa bez śmiechu, nie klaszcze,
zdziwienie ją ogarnia, spomiędzy wiwatów
trupa ją i jej życie maluje hulaszcze...
Jest tam ona, jest Walet. Jej wzlot i upadek,
jakie krzyki uniesień, lamenty rozpaczy?
Nie rozumie Królowa, co to może znaczyć,
dlaczego tak realne są dziś twarze graczy?

Lecz poznała go jednak, Waleta na scenie.
Gra on teraz sam siebie, jaki czuły kochany,
on jest tym, który kocha, w oczach ma cierpienie,
to ona jest zdrajczynią! A świat jest zakłamany.
W tej sztuce, jak w koszmarze, jest wszystko na opak,
jest szalona Królowa, jej zdradzony chłopak,
jest jego miłość wielka, żal, że to wyblakło...
i tylko clowna jeszcze... Tak, clowna zabrakło...

Tutaj tłum bije brawa, przeklina, się śmieje,
wyszydza i cieszy się przy każdej okazji.
Kiedy Walet na scenie szczęściem promienieje,
ktoś jeszcze znieść nie może tej chorej fantazji...
A publiczność mi drogę zagradza do sceny,
przepuścić do niej nie chce, mój głos dławi rykiem...
Nie krzyczę więc, bo po co, obowiązek lenny
chcę dopełnić przed tłumem, jak przed spowiednikiem.
„Precz, nie twoja to sztuka”, „Gdzie się wpychasz błaźnie?!”
ktoś nawet mnie pięściami okłada po głowie,
aż do desek dobywam i krzyczę- „Słuchajcie!
Tylko błazen Królowej wam prawdę opowie!
To nie sztuka, to życie w kłamliwym zwierciadle!
Nie słuchajcie oszusta, złej farsy to słowa...
On to szalał jej kosztem, nieszczęśliważ Królowa,
którą on oszukiwał chciwie i zajadle!
Teraz to on na scenie laury same zbiera,
szydząc z tego romansu, niewart jej miłości!
Kimże więc jest obłudnik, oszust ten, przechera,
że się dopuszcza takiej nikczemnej podłości?!”

A tłum nie wiwatuje... Stoi osłupiony...
że to prawda być musi, przecież prawdę znają.
Walet był tym złem całym u boku korony,
przed którym wsze gospody bramy zmykały...
„Już nie śmieszna ta sztuka.”, „Koniec przedstawienia.”
„Walet prócz kłamstw, nie ma nic... Nic do powiedzenia!”
„Niech wolność pod warunkiem tym jednym zachowa,
że wyjawi, gdzie poszła przez niego Królowa!”

Walet na scenie stoi i na tłum nie zważa,
jak śmie uliczny motłoch swe sądy wyrażać?
„Tyle słów, jak kamieni, a żaden nie celny...
I stąd wziął się u licha, ten błazen bezczelny?
Oj! Nie puszczę mu płazem szargania imienia...”
Głowę schyla i patrzy, krok po scenie robi,
zaraz też przy mnie stoi- „Daję słowo klaunowi,
o Królowej nic nie wiem, tyle tłumaczenia!
Jeszcze jedno wam ludzie, sami osądzicie,
Że Walet los swój stawia i zawsze wygrywa.
Błazen choć prawdę mówi, ale przegrał życie...”

Ja nie czuję sztyletu, co bok mi przeszywa...

Jeszcze stoję na deskach z podniesioną głową.
I jeszcze chcę powiedzieć, marne widowisko
niech dokończy, odejdzie, a ja daję słowo,
że Królowa powróci, wybaczy mu wszystko...
Jak dziwne to uczucie, gdy w koło wiruje...
ten Walet, tłum przed sceną, Królowa, świat cały...
Robię krok, jeszcze jeden, niczego nie czuję,
upadam, wiem to jedno, że troski ustały,
jeszcze gdzieś krzyk rozpaczy, ja nic już nie słyszę...

Lecz tak być, to nie może... Tak na rozum ludzki...
Że Walet tak daleko się w hańbie pogrążył,
nikt powiedzie nie zdoła, jakie tego skutki,
czy on do śmierci clowna, czy i swojej dążył...
A tłum, jak dzika bestia, pożre swe ofiary!
Bo zawsze jest przegranym, kto tłumu nie słucha.
„To Walet zabił clowna!”, „Waleta ma mary!”
„Więc niech i jemu w oczy zaglądnie kostucha!”
Krzyki wielkie, lamenty, jak reduta, scena,
a nędznik, jak bohater, pośrodku niej stoi.
Kto pierwszy chwycił kamień, czy taka to cena
musiała być za błazna, czy Walet się boi?
Ten ponad stany wszelkie, nie liczył się z tłumem...
Zabierał z życia więcej, niźli należało!
Jakże więc chciałby zginąć rażony piorunem?

Lecz na scenie poległo od kamieni ciało...

To ludzie sąd wydali, wyrok wykonano,
rozeszli się z nie makiem na ustach mieszczanie.
Została tam królowa i... ciał nie zabrano.
Cios w jej serce zbyt wielki... Zbyt wielki, jak dla niej.
A jeżeli kochała, wszystko minąć musi,
obaj byli tak blisko, i obaj dalecy...
Znienawidzony pierwszy, co miłością kusił,
i nie poznany drugi... jak smutni kalecy.

Teraz będzie samotność i... powieści koniec.
Tak się pieśń zakończy, bez długich refrenów.
Miłość zawsze jest ślepa, lub jak ogień płonie.
Wiele jeszcze usłyszysz o miłości trenów...

autor

tajga

Dodano: 2007-07-30 03:24:11
Ten wiersz przeczytano 511 razy
Oddanych głosów: 8
Rodzaj Rymowany Klimat Romantyczny Tematyka Życie
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (3)

beivka beivka

To jak pieśń dawnych grajków, co po krajach chodzili i
chętnym głosili różne opowieści a słowom dźwięk lutni
wtórował(albo jakiegoś innego instrumentu:) )a pieśni
długie były bo lud ciekawy telewizji nie oglądał ni
gazet nie czytał...a gdybyś w zakończeniu napisał
zamiast"zawsze"miłość czasem jest
ślepa...powiedziałabym,że pieśń mnie urzekła:)

Wierzbinka Wierzbinka

Długie to fakt lecz jak miło się czyta tak ładnie
napisane opowiadanie.Czytałam z zapartym tchem...

AniaQ AniaQ

Ja ci się chciało tyle pisać...?? Ciekawy tytuł

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

anna

marcepani


więcej »