Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Totem. (fetysz)

wiersz odbierany byćmoże jakżart debilny, szkodliwy nieodpowiedzialny wygłup.Niestetymoże okazaćsię atrakcyjny dla dzieci i mlodzieży - jest wistocie wierszem dle dorosłych -dla ich refleksji

wiersz jest przerażającą "farsą" o charakterrze refleksyjnym


Pewien lekarz – stanowiskiem - całkiem ważki
- seksuolog z wykształcenia
za poradę – zwłaszcza z kobiet
- niemal zdzierał...

(wszystkie damskie fatałaszki)

bluzki, majtki i staniki
koronkowe biustonosze...

(- pełne kosze!)

Oburzały sie kobiety,
lecz on - mówił, że "dla biednych"...
A że – w sumie – było taniej,
więc stwierdziły, że – dla gminy
taki lekarz – jest...- potrzebny...

bo katolik...
- z bardzo dobrej gliny
(- z poważaniem.)

- Ot – poprostu – na wizytę
wszystkie panie
brały - jakieś
już... - zbyteczne im ubranie...
- no a - przy tem...
(- któż nie lubi?!)
odrobinkę – flirtowały
z tym medykiem...
(by domowy smutek zgubić.)

(- lecz się z żadną – nie posuwał
zbyt daleko)

Zdolny lekarz...
- był pomocny.

(tak mężczyznom - jak kobietom)

Znakomite miał wyniki:
leczył uwiąd i oziębłość...
więc się w całej gminie liczył
i był w województwie mocny...
bo poprawiał im lekarskie statystyki.

Tak jak umiał - tak pomagał
- komu trzeba.

Małżenstwom "wracał nieba",
lecz – niesety...
nie potrafił – nic poradzić...
dla... - prywatnej swej praktyki
i podniety.

Na Caritas! - słał ubrania – lecz... (- nie wszystko...)

(W domu... - gładził
– w swym zaciszu
koronkowe majtki Władzi.)

Nie przesadzę:
majtki Władzi – wręcz
magiczną miały władzę.

- Bajka? - Miłość? - czy fetyszyzm?...

- Pośmiewisko:
czasem... – wdziewał stój Zuzanny...
(- młodej, pięknej
i pachnącej zawsze panny.)

Stroje kobiet – bo flirtowł...
on - traktował... - osobiście!..:
(- jak trofeum.)

Dzięki stojom
on – osiągał apogeum.

Aż pękały mu guziki!

Wtedy – wzrok się robił dziki
a on – krzyczał - śmiesznyk krzykiem,
Ze jest menem – lub harnasiem! (- więc zbójnikiem.)
I powracał do dziecinstwa swych miraży,
kiedy bywał
papuaskim wojownikiem,
lub... - pirackim marynarzem.

I majteczki – te od Władzi
zawisały z żyrandola - jak bandera...
albo totem.

A on robił straszne miny no i... - tańczył...
i sam siebie – to uważał...
– całkiem serio:
marzycielem...

(wcale nie brał
za zboczeńca... - lub idiotę.)

(Nie nazywał swoich potrzeb - fanaberią.)

A czasami – kiedy bardzo i na ciepło się rozmarzył
te majteczki – tulił czule
do swej twarzy.
- A ubranka (– chociaż kochał...
- jak partnerki...) - często zmieniał:
atlas, jedwab, te w kornonki
te z tygrysem i ta w dzwonki...
(ach! - spódniczki!..)
- wedle chcenia.

A czasami – dla odmiany
nawet męskie brał bokserki
lub cieplutką brał bawełnę
(- więc... - barchany!...)
bo - nudziły już się żeńskie mu bajerki .

Lecz – do czasu...

No... - powiedzmy,
chociaż – lekarz... (- niezależnie od miłości)
- był! - troszecz... (- chę...) – "odjechany..."*

...........

[- więc?.. - Litości?..

(wciąż - czekamy... - z "dobrej zmiany...")]*
- dobrych ram, rozumnej myśli oraz tamy.

Podpisano: "LGBT"?

- za plecami...
+
(w nawiasie...)
- zoofile? nekrofile?.. (- pedofile?..) (- Kanibalizm?..)

- Już kąsamy...


* - (... "odjechany...") - W tym miejscu – wiersz urywa sie, bo zaginął mi rękopis z całością większej pracy. Traktowala o tym, że – łącznie ze specjalistami – nie do końca wiemy, co i na ile jest naturalne, pochodzące z urodzenia a co - z późniejszego kształtowania, co można i powinno się leczyć – co i na ile i w jaki sposob powinnismy traktować jako mające przyzwolenie, jak taktowć siebie w relacjach wzajemnych, co – do końca – powinno pozostawać jedynie prywatnością – i jakiej ochrone powinno podlegać – np. - własnie- jako wyłącznie prywatne – osobiste, a kiedy powinno przestać by ochraniane. Mam wrażenie, ze skala naszej ludzkiej newiedzy – jest taka, ze nazywać się możemy "dziećmi we mgle". Zagadnien związanych np. z moją i nie tylko moją niewiedzą w odniesieniu do naszej seksualności jest bardzo wiele. Rozmaite mogą być wnioski, - i – co jest co najmniej rownie istotne – rozmaite skutki – wynikające z wiedzy i niewiedzy, z ksztaltowania wiedzy i niewiedzy - a ostatecznie - z kształtowania preferencji, zachowań i postaw. Wiele wskazuje, ze mało kto (albo i nikt) - jezeli naprawde jest odpowiedzialnym, wnikliwym i uczciwym człowiekiem – nie jest do końca pewien – co i kiedy? - i dla kogo? - i po co! (- Być może...)

Całość dopisków - przed i po zamieszczonym wierszu - prosżę traktowac jak częśc inegralną utworu i publikacji o charaktersze poetycko - dyskusyjnym. Proszę potraktować jak farsę o walorach związanych z dydaktyką.


* "- więc?.. - Litości?..

(wciąż - czekamy... - z "dobrej zmiany...")



- zapis ujęty w odnośniku - między innymi z powodu zaginięcia dalszego toku wiersza - powstał "ad hoc" - około roku po napisaniu tekstu podstawowego - w dniu 13. i 14.09.2019 r. i podyktowany jest po częsci z uwzględnieniem szczególnego czasu publikacji - okresu kampanii wyborczej.
Zapis wiersza natępujący po zamieszczonym tekście w odnośniku - z dnia 16.09.19 r.

Dodano: 2019-09-13 12:54:03
Ten wiersz przeczytano 374 razy
Oddanych głosów: 14
Rodzaj Nieregularny Klimat Refleksyjny Tematyka Obyczaje
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (16)

AMOR1988 AMOR1988

Tym pierwszym jestem zachwycony bez wątpienia dzieciom
się też to będzie podobać aczkolwiek jak wspomniałeś
jest to dla dorosłych. niespodziewany i bardzo ale to
bardzo pomysłowe wiersz.

fatamorgana7 fatamorgana7

Humorystycznie i niezwykle obrazowo opisałeś
zachowania, które istnieją od zarania dziejów, a dziś
przez wielu traktowane są jako temat tabu i stąd
udawane zdziwienie, że coś takiego w ogóle istnieje :)

Pozdrawiam Wiktorze :)

waldi1 waldi1

ten wiersz jest odlotowy... fajnie napisany ...

MariuszG MariuszG

Sympatycznie, lekko odjazdowo.
Pozdrawiam

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Mily! - z Lwem-Starowiczem - łączy mnie jedynie tyle,
ze faktycznie jestem Lwem (astrologicznym), no i...
-ze stary jestem:))) Co do możliwej wiedzy - niestety
- specjalistą nie jestem:)))
Serdeczności:)

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Moi niezmiernie sympatyczni Goście! - tak jak
wszystkim Czytalnikom - w sposob szczególny dziekuję
za wizytę tym, ktorzy podzielili się uwagami. Wydaje
mi sie ,ze napisalem tak wyraćną czcionką, że
zachamowan być nie powinno. - Jednak jestem o tyle
zawiedziony, ze nie ma wyraxnego - jednoznacznego
odniesienia o przeslaniu krytycznym wobec
przedstawionych zjawisk. - jedynie Marce - zdecydowala
sie ,na użycie terminu - "jednostka (chorobowa)" . - I
chwała jej za to. - ale... - oczywiście ,ze wiem ,ze
nie ma tu miejsca na szerokie rozważania - natury
obyczajowej , światopoglądowej, społacznej w innych
odniesieniach, medycznych wreszcie.
Serdecznie pozdrawiam:)

mily mily

Czyżby Lew-Starowicz? ;)
Fajne odloty :)
Pozdrawiam Wiktorze :)

elka elka

Fajna ironiczna refleksja
Pozdrawiam

marcepani marcepani

Ta ziemia nosi wiele dziwadeł... "farsujesz" forsując
dość osobliwą jednostkę (chorobową) - a reszta za Anną
- bywaj zdrów!

anna anna

jak dla mnie może być "odjechany", jeśli tylko nikomu
tym nie szkodzi.

krzemanka krzemanka

Mnie tekst rozbawił, jak czytam - po myśli autora:)
Dostrzegłam kilka literówek w: "po prostu",
"Małżeństwom", "nie wszystko", "śmiesznym krzykiem",
"zbójnikiem",
"i te w dzwonki".
Miłego dnia:)

mala.duza mala.duza

..odjechany - no bywają tacy - wporzo i dziwacy - a
ubiera czy rozbiera toć to nasza jest domena ... też -
czyta się inaczej bo i inaczej napisany i FAJNIE

magda* magda*

Taki cudak,fetyszysta
Z damskich szmatek wciąż korzystał
Taki urok tego pana.
Byle innym krzywd nie zadał.

Wiktor Bulski Wiktor Bulski

Jastrzu! - to jest fragment. ten wiersz - w tym
wydaniu - po prostu mnie śmieszy - i chociaz moj - to
jednak - momentami się śmieję. jest wynikiem mojej
wiedzy i niewiedzy - całościowego doswiadczenia. -
Doswiadcenie bylo dobre i złe - bogate. - Jest to
jednak u zalożenia farsa - i jako taka byla pisana.
Dużo w niej fantazji. Nie jest ani moja
rzeczywistościa, ani marzeniem. - A jeśli o mnie
chodzi - może stary jestem, ale - chyba nigdy nie
mialem powazania dla świerszczyków, a - wszelkie porno
- szeroki temat. Co by nie mowić - zapotrzebowanie -
istnieje. -Mozna rozważac, dlaczego jest to
zapotrzebowane, czy możan popyt ograniczyc ,na ile
jest pierwotny - naturalny. - Zakrawa to na farsę ,ale
nie musi być nią.
Dzięki:)
w zaginionej częsci utworu - sporo bylo o losie tegoż
lekarza.

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

magda*


więcej »