Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

TULA i złoto /proza/

http://emalarska.blogspot.com/2020/07/tula-i-zoto.html



poniedziałek, 13.07.2020, godz.12;15


Jestem ciutelek zirytowana, bo znowu od rana siedziałam i myślałam. Bez sensu. Znaczy, że myślałam. Zamiast tylko siedzieć i oglądać na przykład... Romance w TV.
Jakież cudne tam lecą historie! O miłości zdradzonej, porzuconej, nieszczęśliwej, nieodwzajemnionej. Ale wszystkie kończą się dobrze. Odwzajemnione, szczęśliwe i wierne do końca życia.
Co napawa mnie optymizmem i wiarą w ludzi. Tych kochających oraz kochanych z wzajemnością. Nie tylko platonicznie, choć bez większych odsłonięć.
No, mówię Wam - pełen relaks.


Ponieważ złe samopoczucie znakomicie poprawia znalezienie winowajcy, moim zirytowaniem obarczyłam Tulę.


Tak gdzieś około drugiej w nocy obudziły nas odgłosy powrotu z imprezy. Donośne pieśni rozochoconych mężczyzn (in spe) oraz podnietliwe śmichy-chichy kobiet. Również (in spe). Jednak prym wiodła złota strzała. A może srebrna, bo w świetle latarni trudno odróżnić jeden kolor od drugiego. Stawiam na złoty. Strzała miała kształt autka z odległych lat, i robiła przejażdżki po osiedlowych uliczkach. Silnik wył, jak przelatujące tuż nad głową F16. Karoseria wpadało w łopot, i lada chwila można było się spodziewać, że kierowca będzie prowadził go-carta albo kabriolet. Chyba narastająca w nim obawa, iż nie wszyscy mieszkańcy osiedla zauważą w środku nocy ten cud techniki sprawiła, że od czasu do czasu naciskał klakson.

Tula rozpłaszczyła się na podłodze w charakterze czarnego mini dywanu.
- Zrób coś - parsknęła gniewnie - bo zwariuję!
- Zrobię, zrobię - powiedziałam uspokajająco, chcąc wziąć ją na ręce.
- Ty mi tu nie obiecuj - prychnęła - tylko dzwoń na policję!
Ja po telefon. A ona do łazienki.
Samotrzeć

Nagle odgłosy nocy umilkły. Żadnych śpiewów. Żadnych podnietliwych śmichów. Jeszcze raz przy szlabanie upojny dźwięk klaksonu, ryk startującego F16 i łopot blach. Złota strzała odjechała w niebyt jak sen jakiś - nomen omen - złoty.
Spojrzałam na zegarek - czwarta rano.

Około dziewiątej obudziły mnie wąsy kocinki.
- Pańciu, ile można spać - patrzyła z politowaniem - głodna jestem, wstawaj!
Oporządziłam gadające, domowe bydełko, które to będąc syte, poganiało po mieszkaniu za cebulą i pustym flakonikiem po tabletkach od bólu głowy. A teraz jeszcze śpi. Głęboko. I nie widzi, że piszę o ukochanym sierściuszku - bydełko.
Na moje szczęście zresztą!

No i co, jak nie jej spanie - a przez to brak gadania i cisza - spowodowały moje pogrążenie się w myśleniu?
Winna, jak... no, nie wiem co!


Ale o czym to ja chciałam... ?
Acha, już wiem!


Przez długie lata pracowałam w dużej firmie.
A dokładnie dla prezesa i jego zastępcy. W charakterze sekretarki wykonując to, co teraz wchodzi w zakres obowiązków asystentki. Obydwaj panowie byli wykształceni. Utytułowani. I to w dziedzinie zgodnej z profilem firmy. Poważnie. Tak było.

Szef miał twardą rękę, co rzutowało na jego ocenę działań podległego mu bezpośrednio personelu. Począwszy od pierwszego wice, a skończywszy na mnie. W przeciwieństwie do napoleońskiego wzrostu miał duże poczucie humoru. Co ułatwiało nam kontakty (znaczy poczucie, nie wzrost) służbowe. Żadnych tam ecie-pecie i cygar oraz innych skojarzeń z prezesem od nieprzebranej ilości złotych sztabek, proszę.
Deczko był - jakby to ująć w miarę elegancko - spontaniczny, gdy ktoś schrzanił robotę.

Otóż, po jakiejś - niewielkiej zresztą - wpadce wice został zawezwany w przyspieszonym tempie na małą w/w spontaniczność.
A co zrobił winowajca - znany dowcipas - o wzroście koszykarza i tubalnym głosie?
Ano, uchylił drzwi do gabinecji szefa i wetknąwszy głowę na wysokości klamki, zameldował się cichuśko, szepcząc pokorniuchno - to ja, sznurowadełko w bucikach pana prezesa, mogę wejść?
Jeszcze nigdy nie słyszałam takiego wybuchu śmiechu opanowanego zazwyczaj szefa.
No mówię Wam - normalny rechot.


PS1 Dlaczego ta historyjka ze *sznurowadełkiem* w roli głównej się mię przypomniała - nie mam bladego pojęcia.


PS2 A może powodem było zbyt intensywne myślenie?
Co ma negatywny wpływ - tak słyszałam - na odrosty.
A może pozytywny?
Nie wiem jak mądrzej :-))



Pa!


EM

autor

e.jot

Dodano: 2020-07-14 09:08:53
Ten wiersz przeczytano 302 razy
Oddanych głosów: 12
Rodzaj Monolog Klimat Wesoły Tematyka Na dzień dobry
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (14)

e.jot e.jot

Zosiaczku,
dziękuję przepięknie - wręcz bombowo :-))
Słonecznego dnia w ogrodzie :)

Zosiak Zosiak

Dla mnie, Bomba! :))
Jak zwykle.

e.jot e.jot

Mgiełko028,
oj, tam zaraz Wielka - zaledwie 160 cm :-)))
Dziękuję pięknie uśmiechem i życzę miłego wieczoru:)

Mgiełka028 Mgiełka028

Fantastycznie ! Ewo jesteś Wielka. :)

e.jot e.jot

Małgosiu,
zapomniałam dopisać, że fraza o talencie jest cytatem
z piosenki śpiewanej kiedyś przez Jerzego Stuhra ;)
Wielkie dzięki za Panią Hankę Bielicką.
Miłego wieczoru :-)

fatamorgana7 fatamorgana7

Niewątpliwie Ewo masz talent :)
Ten monolog z powodzeniem mogłaby wygłosić Hanka
Bielicka.
Pozdrawiam :)

e.jot e.jot

Marku,
podobną scenkę widziałam onego czasu w TV, ale bez
udziału Szwajcara...

No i rozumiem, że sznurowadełko przypomniało Ci
tamten pocałunek :-)))
Miłego wieczoru.

e.jot e.jot

Anno,
ja się wcale nie chwale - ja po prostu mam talent, a
przeca śpiewać i pisać każdy może ;) ;) ;)

Marek Żak Marek Żak

Początek lat 90, wchodzę do wiceprezesa dużej polskiej
firmy z moim szefem Szwajcarem. Ten podaje rękę
wiceprezesowi, a gospodarz całuje mojego Szwajcara w
wyciągnięta rękę. Gdybym nie widział, nie uwierzyłbym.
To sznurowadełko mi to przypomniało. Pozdrawiam.

anna anna

lekkie*

anna anna

masz lellie pióro i zdolności zaciekawiania
czytelnika.

e.jot e.jot

Mariuszu,
na beju jest już kilka monologów z cyklu "TULA i..."
Jeśli wpiszesz w bejową wyszukiwarkę -Tula- wyskoczą
wwszystkie.
Dziękuję za przemiły komentarz:)

MariuszG MariuszG

Monolog jak się patrzy. Proszę o następne. Masz
lekkie, swobodne pióro.
Pozdrawiam

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

marcepani

anna


więcej »