Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Halina milczy od wczoraj

Halinko, napijesz się też herbatki — milczy.
Może orzeszki, lody, czekolada, kino rodzinne — milczy.

To nie jest zwykłe milczenie. W tym milczeniu jest dużo przyjemności, takiej czerpanej z cierpienia człowieka, który chce to milczenie przerwać. Tak potrafią milczeć tylko, kobiety z urażoną dumą.

Marian siada na kanapie obok Haliny.
Halina o kamiennej twarzy, odsuwa się od Mariana.
Próbuje ją objąć.
Halina wychodzi na balkon, za nią czarny duży pies o imieniu Hektor — też milczy.

Halina wbija palec wskazujący w ziemie — sprawdza wilgotność.

Marian wychodzi na balkon.
Halinko, czy chodzi o Tołstoja? Powiedz, bo nie odgadnę — jestem za głupi.
W tym momencie, jakby w kącikach ust Haliny, miał narodzić się uśmiech, ale "impuls" przerwał Karolak.
Halinko, przepraszam, że tak przez balkon... mogłabyś przestawić swój samochód — dwa miejsca zajęłaś.

Marian próbuje ratować sytuacje:
Pan panie Karolak to się nie odzywaj, tak sobie chciała, to sobie zaparkowała.

Halina przerywa milczenie:
Przepraszam Pana, Panie Karolak za tego chama — już idę przestawić.
- Pani Halinko, złotko, ja do pani, żadnych pretensji, pani zawsze grzeczna, inteligentna. No ale co zrobić — takie życie — spojrzał na Mariana z pogardą.

Halina opuściła balkon, za nią poszedł, czarny duży pies o imieniu Hektor.
Karolak też, nic nie mówiąc, odszedł spod naszego balkonu — jest źle.

Po chwili Karolak pojawił się na parkingu, do niego dołączyła Halina i duży czarny pies o imieniu Hektor. Rozmawiali, gestykulując — Halina pokazywała palcem na swoje miejsce parkingowe, które znajduje się przy słupkach wyznaczających granice między parkingiem a trawnikiem. Karolak rozkładał ramiona w niemocy. Duży czarny pies o imieniu Hektor obwąchuje nogawki, szarych bawełnianych spodni dresowych Karolaka. Obok stoi czerwone plastikowe wiaderko. To wiaderko to nie przyczyna. Wiaderko jest bardziej pretekst, alibi, takie "wyszedłem wyrzucić śmieci i spotkałem Halinkę od Wariatów — zamieniłem słowo z sąsiadką. Co za wredny człowiek z tego Karolaka — pomyślał Marian.

Dodano: 2021-06-23 13:13:07
Ten wiersz przeczytano 630 razy
Oddanych głosów: 4
Rodzaj Bez rymów Klimat Wesoły Tematyka Miłość
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (4)

JoViSkA JoViSkA

:)) Marian! Weź tego Karolaka poszczuj Hektorem :))))

raskolnikowski raskolnikowski

Po chwili Karolak pojawił się na parkingu, do niego
dołączyła Halina i duży czarny pies o imieniu Hektor.
Rozmawiali, gestykulując — Halina pokazywała palcem na
swoje miejsce parkingowe, które znajduje się przy
słupkach wyznaczających granice między parkingiem a
trawnikiem. Karolak rozkładał ramiona w niemocy. Duży
czarny pies o imieniu Hektor obwąchiwał nogawki,
szarych bawełnianych spodni dresowych Karolaka. Obok
stało czerwone plastikowe wiaderko — to nie przyczyna.
Wiaderko to bardziej pretekst, alibi, takie "wyszedłem
wyrzucić śmieci i spotkałem Halinkę od Wariatów —
zamieniłem słowo z sąsiadką. Co za wredny człowiek z
tego Karolaka — pomyślał Marian.

anna anna

międzyzwiązkowe perypetie z lekką ironią i uśmiechem w
kącikach ust.

JoViSkA JoViSkA

hahaha...podoba mi się Twoje pisanie z cyklu życie
codzienne Haliny i Mariana...ironicznie ciekawie
podane perypetie...:))) Pozdrawiam z uśmiechem :)

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

anna

AMOR1988

marcepani


więcej »