Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

letni koncert

Na koncert zaprosił nas wieczór upalny,
Zagrać miał zespól muzyczno - astralny,
Wahań dwie chwilki rozwiała ciekawość,
A może do siebie miłosna słabość?

Zajęliśmy miejsca wśród ziół pachnących,
Ciała zaległy w pozycjach leżących.
W ten czerń rozpruło pięć gwiazd rozpalonych,
Pięć linii zostało dla nut wyznaczonych.

Rozpoczął się koncert światła i cienia,
Muzyki świerszczowej i powonienia.
Razem to wszystko jak viagra działa.
Drgnęły ku sobie płonące już ciała.

Poczuwszy w skroniach ogień płynący,
Dałem jej ciału dotyk błądzący,
Drżący od lęku, sztywny, niezgrabny,
A w swym pośpiechu bardzo bezładny.

Pomimo braku w nim poradności,
Grał doskonale muzykę miłości,
Wprawiając jej ciało w taniec przecudny,
Do odtworzenia potem za na zbyt trudny.

Zbliżyłem usta westchnień szukając,
Wargą o wargę niechcący tykając,
Lecz usta z rozkoszy silnie spęczniałe,
Rozwarły swe listki cudnie wspaniałe.

Ten rytm wspaniały i ja taktowałem,
Powoli dotykiem do piersi zmierzałem
I wreszcie dotarłem do miejsca owego,
Poczułem jak gdybym w dłoń ujął niebo.

Wygięła się wtedy w tęcz barwnych kształty,
Dostęp do szyi stał się otwarty,
To znak był dla mnie jasny jak słońce:
Tu złóż swe usta jak żar gorące.

Kiedy musnąłem to miejsce lekko,
Rzuciła swe ręce za głowę daleko,
Ścisnęła pięści a w nich źdźbła trawy,
Szepnęła cichutko: jesteś kochany.

Dłonie już teraz po stokroć zgrabniej,
Pieściły piersi bardziej dokładnie.
Pomału, starannie, ruchem okrężnym.
O Boże, jakim się wtedy poczułem mężnym.

Z każdą sekundą schodziłem niżej,
By kształtne jej piersi zapoznać bliżej,
Kroczyłem ustami do czubków wzniesień,
Po drodze widziałem z setkę uniesień.

Podnieta wielka wstrząsnęła mym ciałem,
Bardzo, ach bardzo w niej znaleźć się chciałem,
Nie byłem w stanie ogarnąć mych żądzy,
W środku już byłem jak wulkan gorący.

Ledwo ta myśl szaleńcza spłynęła,
Ona swe nóżki na boki zsunęła.
Głowa jej wciąż w tył odchylona,
Westchnęła znowu; jestem gotowa.

Ująłem z sił całych jej zgrabne ciało,
Jakże przepięknie z rozkoszy drżało,
Jakże wilgotne było jej wnętrze,
Muszę tam wniknąć bo się zamęczę.

Spojrzałem jeszcze w oblicze mej panny,
Ujrzałem tam wyraz jakże błagalny:
Uderz już we mnie z całą swą siłą,
Zadaj mi „śmierć” cudownie miłą!

Naparłem gwałtownie co sił w lędźwiach było,
Poczułem w momencie jak coś puściło,
Widziałem krzyk niemy bolesnej rozkoszy,
Spojrzenie płomienne bijące w me oczy.

Jednak po chwili obraz zgasł w cieniu,
Nie został ślad jeden po tym cierpieniu,
Ślizgałem się nadal w jej kobiecości,
Wcześniej nie zaznałem takiej bliskości.

Nagle ze wszystkich zakątków ciała,
Cała ma siła w podbrzuszu wezbrała,
Biodra me jeszcze trzy razy ruszyły,
I w jednej chwili w bezruchu utkwiły.

Każdy mój mięsień w stal się zamienił,
A impuls jej ciało w kamień odmienił,
Trwaliśmy w miejscu jeszcze dwie chwile,
Później lekkość uczuliśmy jako motyle.

Zalegliśmy obok siebie, jak na początku było,
Teraz jednak szczęśliwi, że coś się zmieniło.
Na tym koncercie żywota, zagrały i nasze marzenia,
I Wam życzę Kochani takich marzeń spełnienia.

autor

samaryt

Dodano: 2004-09-05 23:30:15
Ten wiersz przeczytano 630 razy
Oddanych głosów: 14
Rodzaj Rymowany Klimat Radosny Tematyka Erotyk
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (0)

Jeszcze nie skomentowano tego wiersza.

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

anna

AMOR1988

marcepani


więcej »