Wiersze SERWIS MIŁOŚNIKÓW POEZJI GRUPA AUTORÓW BEJ

logowanie
Zaloguj
Nie pamiętasz hasła?
Szukaj

Wakacyjny incydent


Witam Was kochani i serdecznie pozdrawiam, życząc samych radosnych chwil. Dziękuję też pięknie, za sympatyczne komentarze, które jak zwykle doceniam. Dziś trochę prozy, opartej na faktach:)




Kończyły się już wakacje, kiedy to rodzice Ani zdecydowali, że za nim zacznie się rok szkolny, może pojedzie jeszcze na kilka dni do krewnych. Nie bardzo miała na to ochotę, ale dla świętego spokoju, zgodziła się.
Był słoneczny i bezchmurny dzień, kiedy to wujostwo zdecydowało się, na kilkudniowy wypad na rodzinną wieś wujka. Wyruszyli wszyscy dość wcześnie, żeby nie tracić większości dnia na dojazd. Kiedy byli już na miejscu, matka wujka a babcia kuzyna Jurka, przywitała gości obiadem. Po obiedzie jakiś deser, a potem czas wolny dla każdego. Ania z kuzynem poszli do ogrodu, pełnego zapachu cudownych letnich owoców. Uwagę ich przykuł widok wspaniałych i rumianych jabłek, które wyglądały tak pięknie, jakby je ktoś namalował. Ania wpadła na pomysł, żeby zerwać parę tych jakże dorodnych owoców i schować na później, ewentualnie zabrać, kiedy już będą wracali do domu – miała to być, taka ich mała tajemnica. Szukając miejsca na schowek, znaleźli jakieś wielkie betonowe rury, które ich zdaniem nadawały się na bezpieczną kryjówkę. Kiedy jabłka były już schowane, zaczął siąpić niewielki deszcz. Nic innego im nie pozostało, jak wracać do domu. Kiedy byli już blisko, dostrzegli ciotkę Ani, która przechadzała się boso po zroszonej przez deszcz trawie, a który to właśnie przestał już padać. Jurek podszedł do swojej mamy i ni stąd, ni zowąd, opowiedział o incydencie z jabłkami. Ania co prawda stała dość daleko, żeby usłyszeć rozmowę kuzyna z ciocią, ale obserwując ich gesty – domyśliła się, w czym rzecz. Była zła na kuzyna, ale też i na ciocię, która z kolei wszystko doniosła babce Jurka. Atmosfera nie była sprzyjająca, a cała rodzina patrzyła na Anię z takim wyrzutem, jakby kogoś zabiła. Nikt nic nie mówił, ale właśnie to było najgorsze. Kiedy zasiadali już wszyscy do wczesnej kolacji, babcia kuzyna poprosiła Anię do sieni i tam wymierzyła jej zasłużoną karę. Wytargała ją za uszy i przeciągnęła kilka razy powrozem, po czym dodała, że te zerwane jabłka miały konkretne przeznaczenie – miały dotrwać do Wigilii. Dziewczyna była wręcz w szoku, nie spodziewając się czegoś takiego. Spłakana wróciła do pokoju (gdzie ulokowała przyjezdnych babka) i poprosiła ciotkę, aby wracali do domu. Ta zgodziła się wręcz z łaską, wujek w ogóle nie odezwał się, a Jurek głupio się uśmiechał. Mieli zostać parę dni, a wrócili jeszcze tego samego dnia wieczorem. Ania w nocy nie mogła spać - męczyła ją gorączka, ale nikt o tym nie wiedział. Następnego dnia rano przeprosiła wszystkich i spakowała swoje rzeczy. Za godzinę, już jej tam nie było. Siedziała w pociągu do domu, gdzie czekała ją przeprawa z rodzicami, na wiadomy temat. Obiecywała sobie, że nie będzie się zwierzać z pobytu u krewnych, ale w tej rodzinie nie sposób było coś ukryć. Niby nie było jeszcze wtedy komórek, ani też telefonu stacjonarnego nikt nie posiadał, ale i tak zawsze, wszystko wyszło na jaw.

autor

Isia05

Dodano: 2017-10-13 13:03:57
Ten wiersz przeczytano 391 razy
Oddanych głosów: 14
Rodzaj Bez rymów Klimat Refleksyjny Tematyka Życie
Aby zagłosować zaloguj się w serwisie
zaloguj się aby dodać komentarz »

Komentarze (14)

Grażyna Sieklucka Grażyna Sieklucka

Oj, biedna dziewczyna. I pomyśleć, że rodzina daje
wsparcie. Ktoś myśli, że dobrze wychowuje, a on
rujnuje.
Isiuniu, piękne i bardzo wciągające opowiadanie.
Serdeczności posyłam.

kazap kazap

Witaj
Twoja życiowa proza zatrzymuje
a rodzina - o to czasami wielka niewiadoma jak odbicie
w lustrze
serdeczności

AMOR1988 AMOR1988

To się porobiło.

wandaw wandaw

Czasem z rodziną nawet na fotografi nie jest
bezpiecznie i twarzowo
Bdb proza Pozdrawiam Isiu serdecznie :)

użytkownik usunięty użytkownik usunięty

Ładnie napisana, życiowa proza,
cóż ponoć kradzione nie tuczy, ale czy młodość bywa
bezgrzeszna?
Swoją drogą nie lubię kapusiów.
miłego dnia Irenko życzę :)

Zenek 66 Zenek 66

Piękna proza
a rodzina
piekło przypomina
Pozdrawiam Isiu wraz z małżonką

_wena_ _wena_

Co rodzina to nowina :) To nie babcia a kat bez
sumienia, pewnie za młodu sama była bita i stąd u niej
taka reakcja. Czy to była zasłużona kara? Nie mnie
oceniać, bo nie byłam świadkiem nieludzkiego
zachowania, ale chętnie sama wytargałabym babce uszy
do czerwoności :(
Miłego popołudnia, Isiu :)

anula-2 anula-2

Nobliwe rodzinne historię, które brzydzą,
bo nic, oprócz własnego podwórka, nie widzą.

Dziadek Norbert Dziadek Norbert

Piękne opowiadanie. I takie rodzinki się zdarzają.
Pozdrawiam. Miłego dnia...
Ps. Masz za dużo czasu. Takie długie opowiadania chce
Ci się pisać? Mnie nigdy na to nie było by stać.
Podziwiam...

karat karat

Pięknie prozą, a w życiu i tak bywa!
Pozdrawiam!

neplit123 neplit123

ciekawy wiersz pozdrawiam

anna anna

nie zazdroszczę takiej rodzinki!

Dodaj swój wiersz

Ostatnie komentarze

Wiersze znanych

Adam Mickiewicz Franciszek Karpiński
Juliusz Słowacki Wisława Szymborska
Leopold Staff Konstanty Ildefons Gałczyński
Adam Asnyk Krzysztof Kamil Baczyński
Halina Poświatowska Jan Lechoń
Tadeusz Borowski Jan Brzechwa
Czesław Miłosz Kazimierz Przerwa-Tetmajer

więcej »

Autorzy na topie

kazap

Ola

Bella Jagódka

AMOR1988

anna

marcepani


więcej »